Ostatni przedsiębiorcy dziś odebrali klucze od nowej hali targowej. Wynajęte przez siebie boksy mierzą, czyszczą, urządzają- ale wprowadzać się do budynku przed Wielkanocą nie chcą. Boją się, że zostało zbyt mało czasu, by klienci w gorącym, przedświątecznym czasie trafili w nowe miejsce.
Hala targowa na targowisku miejskim ostatecznie została już przekazana do użytku. Wczoraj i dziś kupcy odbierali klucze do obiektu i wynajętych przez siebie lokali. Starają się już przygotować mini sklepiki tak, by zachęcały klientów do zakupów. Niespodzianek jednak nie brakuje.
- Każda dziurka w ścianie- choćby po to, by przytwierdzić do niej regał- musi być zgłoszona administracji obiektu i muszę mieć pozwolenie na jej wykonanie. Ściany wewnętrzne boksu są zaś tak słabe, że uginają się przy dotyku dłonią. To wyklucza jakikolwiek montaż choćby wieszaków z ubraniami- demonstruje jeden z przedsiębiorców.
Inny krytykuje brak wyprowadzenia światła do boksów. Lampy, tak samo jak gniazdka i puszki elektryczne, kupcy muszą zrobić na własną rękę. Handlujący jednak nie narzekają, generalnie hala im się podoba.
- Po tylu latach na targowisku jesteśmy przyzwyczajeni do trudnych warunków. Tu nie jest źle, choć za taką kwotę, za jaką hala została postawiona, można to było bardziej dopracować- komentują.
Znacznie bardziej doskwiera im fakt, że MPGKiM nalicza opłaty za wynajem pomieszczeń od 1. kwietnia, choć handel w nich jeszcze nie ruszył.
- Na razie trzeba zainwestować ok. 2-3 tysięcy złotych w wyposażenie boksów, sprzedaży jeszcze nie prowadzimy, a czynsz trzeba płacić- żalą się, zapowiadając próbę interwencji u prezydenta miasta.
Handel w nowej hali ruszy zapewne pod koniec kwietnia. Choć przedsiębiorcy z urządzeniem sklepów bez kłopotu zdążyliby do połowy miesiąca, przed Wielkanocą do obiektu przenosić się nie chcą. Obawiają się bowiem, że w nowym miejscu nie znajdą ich klienci, a w efekcie na gorączce przedświątecznych zakupów zamiast zarobić- stracą.