- Doświadczenie Afryki może być dla nas, Europejczyków, pewnego rodzaju rachunkiem sumienia- twierdzi Anna Ciereszko, wolontariuszka, która w Zambii spędziła dziesięć miesięcy. - 5 proc. mieszkańców to ludzie bardzo bogaci, 10 proc. próbuje związać koniec z końcem, a reszta "dziaduje"- nie kryła wolontariuszka. O pobycie w Afryce Anna Ciereszko i Zambijczyk Bartholomew Kamlewe Kondwelani opowiedzieli podczas koncertu charytatywnego, zorganizowanego w kościele ojców kapucynów w Łomży.
Polka przebywała w Zambii przez dziesięć miesięcy, pracując na misjach prowadzonych przez siostry zakonne. Poznała Afrykę nękaną chorobami (wg opowiadań wolontariuszki, co szósty mieszkaniec Zambii jest nosicielem wirusa HIV) i biedną, w której zaledwie garstka dzieci może pozwolić sobie na edukację szkolną.
- Dziennie ok. setka dzieci przychodziła do nas na posiłek. Dla większości z nich był to jedyny posiłek w ciągu dnia. Była też gromadka, która jadła tylko u nas. W weekendy nie mieli nawet tego- babcia, która się nimi opiekowała twierdziła, że w ten sposób je "hartuje". Tłumaczyła, że jest chora, niedługo umrze, a dzieci muszą nauczyć się zdobywać pożywienie bez jej pomocy- odkrywała prawdę o Afryce wolontariuszka. - Zresztą, jeden posiłek dziennie to wersja optymistyczna, bo niektórzy jedzą raz na trzy dni. Problem pojawia się, gdy trzeba przeżyć za mniej, niż jednego dolara dziennie...
Swoimi doświadczeniami podzielił się z uczestnikami koncertu także Bartholomew Kamlewe Kondwelani, chirurg pochodzący z Lusaki, stolicy Zambii.
- Marzę, by moja siostra mogła nadal chodzić do szkoły- a na razie może, dzięki wam. Chciałbym, by kiedyś mogła sama wam podziękować- mówił.
Oprawę muzyczną podczas koncertu zapewnili wokaliści ze Studia Wokalnego eMDeK Magdy Sinoff, działającego przy Miejskim Domu Kultury- Domu Środowisk Twórczych.
Datki zebrane podczas wieczoru misyjnego trafią do misji katolickich w miejscowości Katondwe w Zambii. W kościele ojców kapucynów w Łomży koncert charytatywny odbył się już po raz trzeci.