Obrady wczorajszej nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej Łomży, poświęconej Programowi Inwestycji Strategicznych „Polski Ład” wywołały wiele emocji wśród grupy radnych, na wniosek których zwołano posiedzenie. Dziś rano do naszej redakcji trafiło specjalne oświadczenie, w którym postulują oni, aby zgłosić do rządowego programu budowę spalarni w naszym mieście. Jak argumentują, ma to spowodować „zmniejszanie opłat wywozu śmieci”. - To oderwane od rzeczywistości, nieopłacalne i nie na czasie – komentuje ten pomysł inż. Andrzej Bartoszkiewicz, od ponad 30 lat zajmujący się tematem gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce.
Przypomnijmy, że wczorajsza nadzwyczajna sesja została zwołana na wniosek radnych Prawa i Sprawiedliwości, do których przyłączył się również Dariusz Domasiewicz. Chodziło o planowane inwestycje, jakie miasto zamierza zgłosić do rządowego programu „Polski Ład”. Jak tłumaczyli wnioskodawcy w swoim uzasadnieniu, obrady były potrzebne, bo nie posiadali wiedzy na ten temat.
Tuż po przedstawieniu przez prezydenta Mariusza Chrzanowskiego listy zadań, na jakie miasto zamierza ubiegać się o dofinansowanie, na wniosek wiceprzewodniczącego Andrzeja Grzymały, sesja została zamknięta. Nie spodobało się to grupie radnych PiS-u i Dariuszowi Domasiewiczowi, którzy jeszcze po jej zakończeniu komentowali całą sytuację w kuluarach.
Dziś rano trafiło do nas specjalne oświadczenie, pod którym podpisali się „wnioskodawcy zwołania Sesji Nadzwyczajnej w dniu 21.07.21”. - (…) Kluczowym problemem mieszkańców Łomży są ceny wywozu odpadów komunalnych. Budowa spalarni śmieci, spowodowałaby niezwiększenie a nawet zmniejszanie opłat wywozu śmieci. Dofinansowanie budowy spalarni śmieci z tzw. „Polskiego Ładu” wyniosłoby 95%. Szacunkowy koszt budowy spalarni śmieci wynosi około 300 mln zł (…) – możemy między innymi przeczytać w treści przesłanego pisma.
Zdaniem inż. Andrzeja Bartoszkiewicza, polskiego eksperta i wynalazcy nowatorskiego sposobu sortowania śmieci w Europie, jest to nieopłacalne i nie na czasie.
- Spalarnie można było budować 25 lat temu, ale nie teraz! To jest wielkie nieporozumienie, dlaczego ma być taniej? Jeżeli jest chwilowo taniej, to nie znaczy, że będzie tak cały czas. Polskie spalarnie nie amortyzują pełnej stawki, tylko prowadzą amortyzację od tej części, którą wydały na spalarnię jako samorządy, a nie od części pieniędzy-grantów, które otrzymały z UE. Jak może być taniej? To tak jakbym do pracy dojeżdżał rowerem, a ktoś Mercedesem z 1 mln zł. Samo ubezpieczenie, paliwo i inne rzeczy, plus amortyzacja, to są naprawdę duże pieniądze – obrazuje sytuację ekspert.
Zaznacza, że za każdą tonę nie poddanych recyklingowi tworzyw musimy już w tym roku ok. 3,5 tys. zł.
- Spalanie to nie recykling i ten podatek do unijnej kasy w przypadku Polski to 2 miliardy PLN. Komisja Europejska szykuje następne podatki od spalenia każdej tony odpadów, czyli od emisji z kominów, od papieru nie poddanemu recyklingowi i inne podatki. Gdybyśmy budowali spalarnię na rok czy dwa, to byśmy jakoś przetrwali, ale to inwestycja długofalowa. Takie rozwiązanie nie jest ani tanie, ani perspektywiczne – podkreśla inż. Andrzej Bartoszkiewicz.
Jak dodaje, spalarnia generuje do 30 % popiołów, pyłów, żużli, z którymi nie wiadomo co zrobić.
Inną kwestią, jest pytanie – czy budowa spalarni na terenie Łomży spotkałaby się z akceptacją samych mieszkańców? Doskonale pamiętamy sytuację, jak przeszło 3 lata temu jeden z inwestorów chciał zbudować w mieście ubojnię. Wtedy łomżanie powiedzieli stanowcze „nie”, bali się nieprzyjemnego zapachu i plagi gryzoni, które rozprzestrzeniłyby się po okolicznych osiedlach. - Takie inwestycje zawsze budzą wątpliwości – podsumowuje krótko radny Artur Nadolny.