Reklama

Z Kancelarii Prezydenta przed białostocki sąd. Prokuratura: Adam Andruszkiewicz kierował fałszowaniem list

21/04/2026 11:40

To już nie tylko medialne spekulacje czy „odgrzewanie kotleta” sprzed lat. Sprawa rzekomych fałszerstw na listach poparcia Ruchu Narodowego z 2014 roku doczekała się finału w prokuraturze. Do Sądu Rejonowego w Białymstoku trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko pochodzącemu z Grajewa Adamowi Andruszkiewiczowi, który przez lata wspinał się po szczeblach politycznej kariery, by wylądować na fotelu zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP.

Wszystko kręci się wokół jesieni 2014 roku. Andruszkiewicz był wtedy liderem Młodzieży Wszechpolskiej i twarzą lokalnych struktur Ruchu Narodowego. Prokuratura Regionalna w Lublinie twierdzi, że listy poparcia do sejmiku województwa podlaskiego, które wtedy trafiły do komisji wyborczej, były podrobione. 

- Adamowi A. zarzucono, że: w okresie od 15 września 2014 r. do 6 października 2014 r., w Białymstoku województwa podlaskiego, będąc liderem Młodzieży Wszechpolskiej, kierował podrobieniem przez inne osoby dokumentów w postaci list osób udzielających poparcia kandydatom zgłaszanym przez Komitet Wyborczy Ruch Narodowy w okręgu wyborczym nr 3 w wyborach do Sejmiku Województwa Podlaskiego, przetwarzając bezprawnie dane osobowe osób wymienionych na listach poparcia, czym dopuścił się nadużycia w sporządzaniu list z podpisami obywateli zgłaszających kandydatów w wyborach samorządowych zarządzonych na dzień 16 listopada 2014 r.,  tj. o przestępstwo z art. 18 §1 k.k. w zw. z art. 270 § 1 k.k. i art. 248 pkt 6 k.k. i art. 107 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2019 r., poz. 1781, t.j. z dnia 19.09.2019 r .) w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 k.k. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Adam A. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa wskazując, iż w jego ocenie przedstawienie mu zarzutów ma charakter polityczny - poinformowała dziś rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Reklama

W tej historii nie jest on jednak sam. Na ławie oskarżonych zasiądą też Wojciech N. i Paweł P. Ten ostatni poszedł na pełną współpracę – przyznał się do winy i to on wg. prokuratury, opowiedział śledczym, że to właśnie Andruszkiewicz, jako lider, wydawał polecenia i „trzymał rękę na pulsie” przy zbieraniu podpisów. To m.in. na jego zeznaniach prokuratura opiera tezę, że polityk kierował całym procederem. 

Sam Adam Andruszkiewicz nie zamierza chować głowy w piasek. Od lat powtarza, że śledztwo jest ciągnięte na siłę, a teraz – jak mówi – „sklecone naprędce” przez prokuraturę, by uderzyć w niego politycznie.

Reklama

– Służbie Polsce poświęciłem większość swojego życia. Obecny „akt oskarżenia” sklecony naprędce przez upolitycznioną prokuraturę traktuję wyłącznie jako element represji politycznej wykierowanej we mnie przez układ rządzący, który ma wiele powodów, by ze mną walczyć. Proszę redakcje o podawanie mojego pełnego wizerunku oraz nazwiska - napisał dziś w swoich mediach społecznościowych Adam Andruszkiewicz. 

Sytuacja jest jednak poważna. Za tego typu przestępstwa grozi nawet 5 lat więzienia. Podczas gdy dwaj pozostali oskarżeni chcą dobrowolnie poddać się karze, Andruszkiewicz zapowiada walkę o uniewinnienie przed sądem w Białymstoku.

Reklama

Dla Grajewa, skąd pochodzi, i dla naszego regionu, który reprezentował w Sejmie, ten proces będzie jednym z najciekawszych wydarzeń najbliższych miesięcy. Czy polityk z wybroni się z zarzutów, które ciągną się za nim od dekady? O tym zdecyduje białostocki sąd.

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/04/2026 19:57
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości