Reklama

Za dziennikarską prowokację stanie przed sądem

29/03/2017 12:58

Na początku stycznia większość mediów w kraju obiegła informacja o prowokacji dziennikarki Nowa TV wobec zambrowskiej Policji. Według Policji prowokacja była nieudana, według telewizji - przeciwnie. Wczoraj dziennikarka otrzymała wezwanie do sądu. Telewizja zapowiada, że nie zostawi dziennikarki bez pomocy prawnej.

Jako pierwsza o prowokacji dziennikarskiej poinformowała sama Policja w komunikacie prasowym opublikowanym na stronie Komendy Głównej. Dowiedzieliśmy się z niego, że dziennikarka jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych dzwoniła w kilku miejscowościach do dyżurnych policji, podając się za wysokiej rangi urzędniczkę MSWiA i prosząc o podwiezienie, bo zepsuł się jej samochód. Policjanci udzielali jej jedynie informacji, jak uzyskać pomoc, a potem zweryfikowali, że to prowokacja dziennikarska.

Policja poinformowała, że po kilku takich telefonach policjanci postanowili sprawdzić, kim jest zgłaszająca. Funkcjonariusze z jednostki policji w Zambrowie po przyjechaniu na miejsce rzekomej awarii samochodu, zastali stojącą przy drodze kobietę. Wylegitymowali ją i okazało się, że telefonicznie podała nieprawdziwe dane, przy czym dalej chciała, żeby podwieźli ją radiowozem do hotelu bądź warsztatu. Funkcjonariusze zaś chcieli, żeby pokazała swój samochód.

Reklama

Tuż po przeprowadzeniu prowokacji -Tomasz Sygut, redaktor naczelny programów informacyjnych i publicystycznych w Nowa TV i Tomasz Sekielski, szef programu „Teraz ja" - przekonywali, że akcja dziennikarki była udana, zaś interwencja policji nieproporcjonalnie wyolbrzymiona.

- Reporterka Iwona Poreda zadzwoniła na trzy posterunki policji, na trzecim dyżurny przyjął informację, że pani z gabinetu politycznego wiceministra spraw wewnętrznych potrzebuje pomocy, bo jej się samochodzik zepsuł i wysłał radiowóz. Policjanci bardzo chcieli pomóc, dziennikarka w pewnym momencie przerwała tę prowokację - kiedy przyjechała już ekipa i zaczęto szukać kabli do akumulatora, powiedziała, kim jest. To nie oni ją legitymowali, sama podała swoją prawdziwą tożsamość - opisywał wówczas Tomasz Sekielski w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Reklama

Jak poinformował dziś portal Wirtualnemedia.pl, prokuratura rejonowa w Zambrowie postawiła dziennikarce dwa zarzuty o przekroczenie kodeksu wykroczeń: art. 65 § 1 (wprowadzenie w błąd organu co do własnej tożsamości oraz miejsca zatrudnienia) i art. 66 § 1 (wywołanie niepotrzebnej czynności). Grozi jej kara grzywny (do 1500 zł), aresztu lub ograniczenia wolności. Sprawa została zarejestrowana w wydziale karnym Sądu Rejonowego w Zambrowie. Rozprawa odbędzie się 21 kwietnia.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama