Jarosław Zieliński miał usłyszeć od szefowej MSWIA, że w przypadku wygranej PiS w wyborach do Sejmu, nie zostanie na swoim stanowisku, ani tym bardziej nie otrzyma nominacji na szefa MSWiA. "Od resortu ważniejsze jest jego Podlasie. Tam się czuje panem na włościach" – przekazuje źródło Wirtualnej Polski.
Jak ustaliła nieoficjalnie Wirtualna Polska, w kierownictwie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji doszło do zgrzytów pomiędzy minister Elżbietą Witek, a wiceministrem Jarosławem Zielińskim. – "Witek coraz bardziej poirytowana jest stylem pracy Zielińskiego. W poniedziałki często go nie ma albo przyjeżdża po południu. Od resortu ważniejsze jest jego Podlasie. Tam się czuje panem na włościach" – cytuje swoje źródło portal.
Co istotne, według opublikowanych informacji, Zieliński miał usłyszeć, że "w przypadku wygranej PiS w wyborach do Sejmu, nie zostanie na stanowisku wiceministra spraw wewnętrznych i administracji. Ani tym bardziej nie otrzyma nominacji na szefa MSWiA". Po wygraniu przez Joachima Brudzińskiego eurowyborów to właśnie Zieliński znajdował się na giełdzie nazwisk potencjalnych następców szefa resortu.
Według nieoficjalnych informacji wp.pl, Witek była też zła na Zielińskiego za skalę zamieszek podczas ostatniego Marszu Równości w Białymstoku - podlaską policją rządzi "człowiek Zielińskiego" nadinspektor Daniel Kołnierowicz, który "nie zapanował nad sytuacją". Szefowa resortu rzekomo rozważała odebranie Zielińskiemu nadzoru nad strażą pożarną.
Informacjom dotyczącym konfliktu zaprzecza jednak MSWiA. Więcej: Nieoficjalnie: Konflikt w MSWiA? Witek kontra Zieliński.