Trwa zbiórka na leczenie 48-letniej Jadwigi Trepanowskiej z Rutek. Kobieta ma pod opieką swoje uczące się jeszcze dziecko i każdego dnia walczy, aby być z nim na tym świecie jak najdłużej. 48-latka od 2018 roku choruje na raka piersi, a obecnie leczy się paliatywnie, gdyż wystąpiły przerzuty do kości. Pomóżmy Jadwidze jak najdłużej cieszyć się bliskimi.
Link do zbiórki:
Walczę z przerzutami raka piersi do kości❗️Mogę umrzeć w każdej chwili... Ratuj❗️
Wszystko zaczęło się od zmagań Jadwigi z zespołem cieśni nadgarstka i chorobą stawów. Czekało ją poważne leczenie i zabieg rąk, ale odkładała to ze względu na trudną sytuację finansową rodziny. Nie sądziła, że lada dzień jeszcze się pogorszy. Jadzia miała proste marzenia - praca i zaspokojenie podstawowych potrzeb, tak, by starczyło na jedzenie, opał i leczenie dzieci. Niestety życie ułożyło jej inny scenariusz.
- W 2021 roku w naszym domu zapalił się komin. Przez pożar całkowitemu zniszczeniu uległ komin, a wskutek gaszenia uległ zniszczeniu również pokój Myślałam, że to już najgorsze, co mogło spotkać moją rodzinę... Nasz świat zawalił się jednak po raz drugi, gdy okazało się, że zachorowałam - mówi przejęta Jadzia.
Diagnoza okazała się druzgocąca - nowotwór złośliwy piersi z przerzutami.
- Na początku nie wierzyłam, że los jest taki bezlitosny i że zesłał na naszą rodzinę kolejny dramat... Zaczęła się rozpaczliwa walka o życie. Natychmiast rozpoczęłam chemioterapię. Przebyłam jednak tylko 8 sesji z proponowanych 16. Moja wątroba już nie wytrzymywała. Powikłania wymusiły ostatecznie przerwanie leczenia - opowiada poruszona 48-latka.
Reklama
Dzisiaj stan zdrowia Jadwigi Trepanowskiej jest bardzo zły. Przeszła już zabieg mastektomii, wycięcia węzłów chłonnych, usunięcia jajników, jajowodów oraz polipów. Z powodu komplikacji po zabiegu usunięcia piersi okazało się, że będzie wymagała ona jeszcze jednej operacji. Dodatkowo Jadwiga przechodzi jeszcze hormonoterapię. Musi brać leki, utrzymywać ścisłą dietę, gdyż po chemii wystąpiła neuropatia. Sen z powiek spędzają jej koszty dojazdów do szpitala, gdyż sporo pieniędzy poszło na wyremontowanie spalonego domu - warunki dla osoby po chemii muszą być sterylne.
W 2021 roku pojawiły się przerzuty do kości w kilku miejscach. Największa zmiana ma 4 centymetry i znajduje się na mostku. Rak zjada Jadwidze żebra i miednicę. Przyjmuję ona leki oraz zastrzyki, jednym z nich jest niestety nierefundowany zastrzyk, za który musi płacić 900 złotych co miesiąc. Do tego dochodzi koszt leczenia powikłań, dieta, niezbędne suplementy. Jadwiga utrzymuje się tylko z renty, a jej leczenie będzie trwało już do końca życia - zostało jej tylko leczenie paliatywne, gdyż to IV, najbardziej zaawansowane i najgorsze stadium raka.
- Te wszystkie nieszczęścia i przeciwności losu oraz choroba, która z każdym dniem coraz bardziej niszczy mój organizm, sprawiły, że bez wsparcia nie jestem w stanie sobie poradzić. Nie wiem, co powiedzieć moim kochanym dzieciom! Koszty leczenia przerastają moje możliwości finansowe. To, że nie mogę spełnić podstawowych potrzeb mojej rodziny, wywołuje we mnie rozpacz nie do opisania! - mówi Jadwiga, prosząc jednocześnie o wsparcie finansowe.
Jadzia marzy o tym, aby wyzdrowieć, aby pracować, aby miała gdzie mieszkać i co jeść. Marzy o tym, aby być ze swoimi dziećmi, aby żyć... Rzeczy tak zwykłe, dla niej są tak trudne do osiągnięcia.