Reklama

95 aut i 100 wykroczeń. W Łomży mandatów było więcej niż skontrolowanych kierowców

16/04/2026 12:29

To nie był dobry dzień dla kierowców z „ciężką nogą”. Jeśli ktoś myślał, że po minięciu jednego radiowozu może bezpiecznie docisnąć gaz, srogo się przeliczył. Wczoraj na drogach całego regionu, w tym oczywiście w Łomży i okolicach, zaroiło się od mundurowych. Wszystko w ramach międzynarodowej akcji „Kaskadowy pomiar prędkości” pod szyldem ROADPOL.

W Łomży statystyki wyglądają dość specyficznie – można wręcz odnieść wrażenie, że niektórzy kierowcy bardzo starali się zapracować na mandat.

Matematyka drogowa w Łomży

Łomżyńscy policjanci skontrolowali wczoraj 95 pojazdów. Co ciekawe, w policyjnych notesach wylądowało równe 100 wykroczeń. Krótko mówiąc: naruszeń było więcej niż sprawdzonych aut.

Największym grzechem łomżyniaków pozostaje pośpiech. Na 80 przypadków przekroczenia prędkości, aż 60 dotyczyło okolic przejść dla pieszych. To właśnie ten punkt statystyk najbardziej niepokoi mundurowych, bo to tam najczęściej dochodzi do dramatów. Pozytyw? Wszyscy z 95 przebadanych alkomatem byli trzeźwi. Z drogi wyeliminowano jednak sześć gratów – policjanci zatrzymali dowody rejestracyjne za fatalny stan techniczny pojazdów.

Reklama

Pułapka za pułapką

Na czym polegał „kaskadowy” charakter akcji? To prosta, ale skuteczna metoda. Patrole ustawiane są na tym samym odcinku drogi, jeden po drugim. Wielu kierowców po minięciu pierwszej kontroli odruchowo przyspiesza, wprost pod radar kolejnego patrolu, często z grupy SPEED.

W skali całego województwa skala była masowa. Ponad 200 policjantów „przeskanowało” blisko 1200 samochodów. Efekt? Ponad 1100 wykroczeń i setki mandatów. Ośmiu kierowców pożegnało się z prawem jazdy za przekroczenie „pięćdziesiątki” (dwóch w mieście, sześciu w terenie niezabudowanym).

Reklama

Dlaczego tak ostro?

Liczby nie kłamią i są po prostu smutne. Policja przypomina, że tylko w zeszłym roku na podlaskich drogach przez nadmierną prędkość zginęło 13 osób, a 74 zostały ranne w blisko 70 wypadkach. Ten rok też nie zaczął się najlepiej – mamy już pierwsze ofiary i rannych.

Wczorajsza akcja to wyraźny sygnał: taryfy ulgowej nie ma, zwłaszcza przy pasach. Kto nie wierzy, niech zapyta tych 88 pechowców, którzy od początku stycznia zdążyli już stracić prawo jazdy za zbyt szybką jazdę w terenie zabudowanym.

 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości