Takiej imprezy w Galerii Veneda jeszcze nie było! Prawdziwe Walentynki w amerykańskim stylu przyciągnęły tłumy żądnych zabawy par. Każdy chciał spróbować słodkich "donatów" i posłuchać na żywo amerykańskich gwiazd ale największym powodzeniem cieszyły się miłosne portrety!
Słodkie mini-donuts, jeszcze ciepłe, bo smażone na miejscu. Zakochane fotki czerwonym volkswagenie Karmann Gia. Amerykańskie szlagiery miłosne w wykonaniu Karola Wolskiego. Wszystko to było wyjątkowe i przyciągało kolejne pary. Prawdziwą gwiazdą niedzielnych Walentynek w Galerii Veneda okazał się jednak skromny i niepozorny na pierwszy rzut oka płocki karykaturzysta Jacek Sławomir Mak-Makiewicz. Jego ołówek z wielką wprawą potrafił wydobyć tajemnice charakteru i osobowości z każdej twarzy, którą rysował. To specyficzne krzywe zwierciadło cech człowieka okazało się być idealną pamiątką, do której będzie się wracać po latach z sentymentem, a przynajmniej takiego zdania była zdecydowana większość odwiedzających w niedzielę Galerię Veneda, którzy musieli długo czekać na swoją kolej, by zasiąść przed artystą.
Oczywiście, narysowane karykatury to nie jedyna atrakcja walentynkowej niedzieli w Venedzie, choć ta pamiątka z pewnością pozostanie na długie lata, podobnie jak zdjęcia wykonane w uroczym czerwonym volkswagenie Karmann Gia – bohaterze wielu reklam i scen filmowych. Oprócz nich, pozostaną również wspomnienia, które choć ulotne, potrafią mocno zapaść w pamięć. O to, by tak się stało, zadbał absolwent krakowskiego Studium Teatralnego „L"art. studiO", aktor, artysta kabaretowy i konferansjer - Karol Wolski. Karol to założyciel i lider krakowskiego zespołu Rock&Walk, mającego w repertuarze piosenki Elvisa Presleya, Jonnego Casha, Jerry Lee Lewisa i in. Właśnie tego repertuaru mogliśmy w wykonaniu Karola Wolskiego posłuchać na żywo w Galerii Veneda.
A dla tych, którzy zgłodnieli lub po prostu nabrali ochoty na coś słodkiego, organizatorzy przygotowali stoisko, w którym przez cały czas produkowane były pachnące i apetyczne pączki z dziurką, przypominające chwile beztroskiego, wakacyjnego lenistwa. Ich zapach niósł sie po całej Venedzie i tak na prawdę, to nie wiadomo, co skuteczniej przyciągało w okolice imprezy. Zapach pączków czy śpiew Karola?