Miniony weekend stały pod znakiem XIV Mistrzostw Polski No Gi Jiu Jitsu 2024. Złote medale wywalczyli: szkoleniowiec Fight Club Łomża MMA, BJJ Damian Zorczykowski oraz jego córeczka Oliwia. A jak na to wszystko zapatruje się żona trenera, a zarazem mama zawodniczki? Zapraszamy do lektury.
ROZMOWA Z Beatą Zorczykowską, żoną mistrza i mamą mistrzyni Polski
Oliwia i młodsza Nela są "wychowane na macie"
Jak to jest być żoną mistrza Polski oraz mamą mistrzyni Polski?
- Szczerze mówiąc, to trudne pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam (śmiech - przyp. red.).
Poczekam chwilkę...
- Już tyle lat jestem z mężem sportowcem, że dla mnie to po prostu część życia. Taka normalność. Kiedy doszły sukcesy naszej córki to emocje wzrosły. Niecodziennie Twoje dziecko czy mąż zdobywa tytuł mistrza Polski. Dla mnie to ogromne przeżycie. Z podziwem obserwuje ich na treningu. Jestem dumna z ich osiągnięć. Dzięki nim mogę wiele się nauczyć i brać z nich przykład.
ZOBACZ TAKŻE: Zorczykowski mistrzem Polski! Ze złotem skoczył na "Maka" (foto)
Dziewczynki najczęściej śpiewają, tańczą...
- Oliwia i młodsza Nela są "wychowane na macie". Od najmłodszych lat spędzały czas w klubie, jeździły na zawody. Oliwka jeszcze nie umiała chodzić, a już turlała się na macie. Obserwowały tatę i próbowały go naśladować, jak widać skutecznie. Dla mnie brazylijskie Jiu-Jitsu jest tak pięknym sportem. Oliwia ma osiem lat. Póki co, to jej pasja. A jak będzie w przyszłości? Cokolwiek by nie robiła, ma nasze wsparcie. Gorzej jeśli będzie chciała trenować MMA. Nie wiem czy to bym tak dobrze przyjęła (śmiech - przyp. red.).
A Nela?
- W tym roku będzie miała pięć lat. Już stawia pierwsze kroki na macie. Od około roku uczestniczy w treningach dla dzieci. Oczywiście jest najmłodsza ze wszystkich. Jej trening wygląda inaczej jak Oliwii, ze względu na wiek. To ona wybiera kiedy i co chce robić. Jest totalny luz i zabawa. Nie chce robić techniki? Nie ma problemu. Idzie się bawić tarczami. Często robi rozgrzewkę w sukience (śmiech - przyp. red.).
A jak z umiejętnościami?
- Ma ogromne predyspozycje, bo na koniec treningu są tzw. rundki i często wygrywa z cięższymi i starszymi przeciwnikami. Jak tak na nią patrzę to zachowuje się jakby miała to we krwi. Zawsze się przy tym śmieję. Dlatego myślę, że póki co ma z tego dobra zabawę, niech to robi. A czy będzie chciała iść w tym kierunku? Zobaczymy. Obie córeczki są tak wszechstronne, że mogą robić co tylko zapragną.
ZOBACZ TAKŻE: Zorczykowska mistrzynią Polski! Brąz Steczkowskiej i Hermanowskiego! (foto)
KSW. Siadacie razem przed telewizorem?
- Jeśli chodzi o gale, to starsza Oliwia zawsze ogląda razem z nami. Nela nie jest tak zainteresowana i zazwyczaj kłodzie się spać jeszcze przed pierwszą walką. Oliwia to uwielbia. Siada między nami i komentuje, przyznaje punkty.
Mąż i córki trenują. A Ty?
- Miałam kilka podejść do treningu. Próbowałam i za każdym razem po jakimś czasie rezygnowałam. Nie wiem w sumie dlaczego, bo to lubiłam i z perspektywy czasu żałuję. Starty zostawiam mojemu mężowi i córce, chociaż myślę, że mój start w zawodach byłby dla mnie mniej stresujący niż ich występy (śmiech - przyp. red).