Gdyby nie odwołania, które złożyła prokuratura i sam oskarżony, dziś burmistrzowi Stawisk Markowi W. prawie kończyłby się już roczny zakaz prowadzenia pojazdów samochodowych, nałożony rok temu przez sąd w Kolnie. W sytuacji jaka jest obecnie, burmistrz ma spore szanse, by uniknąć jakiejkolwiek kary. Za dwa miesiące sprawa przedawni się.
Za spowodowanie kolizji drogowej służbową skodą (doszło do niej 31. lipca 2012 roku), zarejestrowaną na Urząd Miasta w Stawiskach, w lipcu ubiegłego roku Marek W. został skazany grzywną w wysokości dwóch tysięcy złotych. Orzeczony wobec niego został zakaz prowadzenia pojazdów na czas roku i konieczność pokrycia kosztów postępowania sądowego.
Od tego wyroku odwołała się zarówno prokuratura, żądając jego podwyższenia, jak i sam oskarżony, uznając go za zupełnie nieprawidłowy. Do tej pory Marek W. nie przyznaje się bowiem do kierowania służbowym pojazdem.
Sprawa wróciła na salę sądową na jesieni ubiegłego roku i od tamtej pory w zasadzie stoi w miejscu. Burmistrz Stawisk nie pojawił się w sądzie ani razu. Za każdym razem przedstawia zwolnienia lekarskie podpisane przez lekarzy sądowych. Zastrzega, że proces nie może toczyć się pod jego nieobecność.
Sprawa przedawni się pod koniec lipca. Sędziowie z Kolna nie mają dużej nadziei, że uda się ją zakończyć w tym terminie. Do wczoraj nie zostało jeszcze wyznaczone kolejne posiedzenie w sprawie Marka W. Wszystko wskazuje zatem na to, że burmistrz całkowicie uniknie odpowiedzialności.
Na razie nie wiadomo za to, czym zakończy się postępowanie, w którym Marek W. został oskarżony o prowadzenie samochodu po alkoholu w styczniu tego roku. Z ustaleń śledczych wynika, że burmistrz przyjechał pijany na stację benzynową. Prowadził służbową skodę. Kupił alkohol i odjechał, uszkadzając przy okazji auto właściciela stacji. Kiedy dwie godziny później policjanci dotarli do domu burmistrza, Marek W. miał we krwi ponad dwa promile alkoholu. W tej sprawie sąd wyznaczył posiedzenie na 16. czerwca.