Nawet kilkanaście tysięcy złotych trzeba dołożyć w pierwszym roku użytkowania do auta kupionego „z drugiej ręki”. Sytuacji nie ratują także popularne wśród mieszkańców naszego regionu samochody sprowadzane na zamówienie z Niemiec, Belgii czy Francji. Większość z nich to auta „po przejściach”, które szybko staną się dla nowych właścicieli prawdziwą skarbonką finansową.
Używane auto już na starcie wymaga zainwestowania w wymianę rozrządu, płynów i filtrów. W miarę używania, najczęściej jesteśmy coraz niemilej zaskakiwani- samochód okazuje się mocno wyeksploatowany, a w najgorszym razie powypadkowy. Wymaga ciągłych napraw, a mimo pochłaniania sporych pieniędzy, nie zapewnia należytego bezpieczeństwa i komfortu.