- Pismo włożyłam do teczki przewodniczącego. Teczkę, następnego dnia, jak zwykle, na dyżur wziął przewodniczący. Czy to zbieg okoliczności, że pan przewodniczący nie zajrzał do teczki? Trudno mi powiedzieć. Nie ja o tym decyduję - mówi nam kierownik Biura Rady Miejskiej Łomży Dorota Śleszyńska. Sprawę "zaginionego pisma", o którym mieli nie wiedzieć nawet zasiadający niedawno w prezydium rady Jan Olszewski i Dariusz Domasiewicz, a także sprawę tzw. "afery śmieciowej" komentują inni radni.
Przypomnijmy, chodzi o uchwałę w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia wysokości tej opłaty, której nieważność stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku. Skargę w tej sprawie złożyła jedna z mieszkanek naszego miasta, a radni twierdzą, że nic o tym nie wiedzieli. Wczoraj usłyszeliśmy, że nie wiedzieli o tym również radni Jan Olszewski i Dariusz Domasiewicz, którzy jeszcze niedawno zasiadali w prezydium i roboczo nazwali całą sprawę "aferą śmieciową". Więcej:
Sytuację skomentowała Dorota Śleszyńska, kierownik Biura Rady Miejskiej Łomży.
- Pismo włożyłam do teczki przewodniczącego. Teczkę następnego dnia, jak zwykle, na dyżur wziął przewodniczący. Czy to zbieg okoliczności, że pan przewodniczący nie zajrzał do teczki? Trudno mi powiedzieć. Nie ja o tym decyduję - mówi.
Do konferencji Jana Olszewskiego z Dariuszem Domasiewiczem odniósł się też radny Piotr Serdyński, który uważa ,że Olszewski mówił wczoraj nieprawdę.
- Z informacji, które posiadam, dyrektor Biura Rady Miejskiej przekazała mu, kiedy jeszcze pełnił funkcję przewodniczącego rady, pismo mieszkanki Łomży ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sprawa ta wymaga niezwłocznego wyjaśnienia (...) i dołożymy wszelkich starań, aby została mieszkańcom Łomży wyjaśniona - mówi Serdyński.
Reklama
Zdaniem wiceprzewodniczącego Andrzeja Grzymały, nie jest to żadna "afera śmieciowa".
- Ktoś to wyolbrzymia. Ja uważam, że to nie jest żadna "afera śmieciowa" - mówi wiceprzewodniczący rady Andrzej Grzymała. - Być może zaczęła się już kampania wyborcza prezydencka pana Domasiewicza, który wciąga w to pana przewodniczącego, także uważam, że to jest taka sprawa, którą powinniśmy załatwiać w radzie, na sesji, na komisjach - uważa Grzymała, podkreślając jednocześnie, ze tego pisma nie widział, tak jak i nie widziała go większość radnych. - Widocznie pan przewodniczący gdzieś to schował - mówi.
Reklama
Na interpelację Dariusza Domasiewicza odpowiedział już wiceprezydent Andrzej Garlicki.
- Do Urzędu Miejskiego stosowne pismo w tej sprawie wpłynęło w piątek 13 września 2019 r., zaś w poniedziałek 16 września 2019 r. do Biura Rady i od tego momentu wybór sposobu postępowania z przedmiotową korespondencją w stosunku do pozostałych członków Rady leżał po stronie prezydium Rady Miejskiej Łomży, do którego Pan wówczas należał - czytamy w odpowiedzi. - Nie dysponuję wiedzą, dlaczego prezydium nie poinformowało pozostałych radnych o powyższej sprawie i czemu miało służyć ukrywanie przed nimi tej informacji.
Reklama
Więcej w poniższej odpowiedzi oraz naszym materiale VIDEO.

