Reklama

Czytelniczka: Moje dziecko z raną ciętą przyjął... ortopeda!

31/08/2012 07:57

- Moje dziecko zostało totalnie zlekceważone na izbie przyjęć łomżyńskiego Szpitala Wojewódzkiego! Syn z raną ciętą w pobliżu prawego oka został przyjęty przez... ortopedę! Rana nie została zaszyta, a przed założeniem opatrunku nawet nie została zdezynfekowana- skarży się Czytelniczka Portalu MyLomza.pl, która poinformowała nas o niepokojącej sytuacji. - W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym równolegle pełni dyżur dwóch lekarzy: jeden w SOR zabiegowym, drugi w SOR niezabiegowym. W SOR zabiegowym na zmianę dyżuruje chirurg z ortopedą, który także jest lekarzem zabiegowym i taka sytuacja jest normalna- uspokaja Hanna Majewska-Dąbrowska, Kierownik Działu Kontraktowania i Nadzoru Świadczeń Medycznych Szpitala Wojewódzkiego w Łomży.

Do zdarzenia doszło we wtorek. 3-letni synek naszej Czytelniczki towarzyszył mamie podczas robienia zakupów. Nagle maluch nadział się na niezabezpieczony, metalowy pręt przy sklepowej ladzie. Pręt znalazł się na wysokości oczu chłopczyka i głęboko przeciął skórę tuż obok prawego oka.

- Natychmiast z krwawiącą raną pojechaliśmy na pogotowie przy Szosie Zambrowskiej. Tam, nie zwracając uwagi na stan mojego dziecka, lekarze odesłali nas na oddział ratunkowy Szpitala Wojewódzkiego w Łomży- relacjonuje Czytelniczka.

Po chwili oczekiwania mały pacjent został przyjęty. Zaniepokojenie kobiety wzbudził jednak fakt, że ranę ciętą malucha oglądał lekarz o specjalizacji ortopedycznej.

- Lekarz uznał, że nie ma wskazań do zszycia rany. Polecił założyć opatrunek, a kolejnego dnia zgłosić się do poradni chirurgicznej. Opatrunek został zaś założony na brudną ranę! Buzia synka była zabrudzona krwią i piachem... to wszystko zostało w ranie, której nikt nie zdezynfekował- uskarża się Czytelniczka MyLomza.

W środę łomżynianka, zgodnie z zaleceniem lekarza, zjawiła się z synem w poradni chirurgicznej. W rejestracji usłyszała jednak, że nie zostanie przyjęta z powodu braku numerków. Nie pomogła nawet interwencja lekarza przyjmującego- rejestratorka nie chciała zapisać małego pacjenta na ten, ani na kolejny dzień.

Młoda matka wzięła sprawy w swoje ręce i złożyła skargę na sposób świadczenia usług medycznych.

- Nie wiem, kto zainterweniował, ale już po kilku minutach lekarz jednak przyjął mojego synka. Uznał, że rzeczywiście nie ma wskazań do szycia rany i kazał czekać jeszcze przez tydzień, w nadziei, że z rany nie rozwinie się żadne zakażenie- mówi. - Niewykluczone jednak, że po tak głębokiej ranie, która nie została zszyta, pozostanie mojemu synkowi blizna na całe życie...

Zastępca dyrektora wyjaśnia, że skargi na lekarzy i jakość świadczenia usług medycznych rozpatrywane są w poszczególnych działach i pionach medycznych szpitala. W przypadku naszej Czytelniczki, jak informuje Hanna Majewska-Dąbrowska, sprawa została załatwiona prawdopodobnie na poziomie kierownika SOR-u, który jest przełożonym lekarzy dyżurujących.

Lekarze i personel medyczny, który nie wywiązuje się właściwie ze swoich obowiązków, narażeni są m.in. na upomnienie i rozmowę dyscyplinującą. W skrajnych przypadkach mogą zostać wydaleni z pracy. Złożenie skargi na działalność lekarzy należy do podstawowych praw pacjenta.
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama