- Dajmy mieszkańcom odetchnąć, choć rok. Większe straty poniesiemy, kiedy przedsiębiorcy uciekną z Łomży, niż kiedy do budżetu miasta nie wpłyną pieniądze z tytułu podniesionych podatków od środków transportu- argumentowała radna Alicja Konopka, protestując przeciw kolejnej planowanej od stycznia podwyżce. Ostatecznie radni zdecydowali, że podwyżki za posiadane samochody ciężarowe, autobusy, ciągniki i przyczepy nie będzie.
Rzeczowych głosów w dyskusji nad koniecznością podniesienia stawek podatków, padło podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta niewiele. Radni, którzy zdecydowali się zabrać głos w temacie, protestowali przeciw planowanym podwyżkom.
- Być może powinniśmy ustalić już na początku kadencji, że podatki rokrocznie będą wzrastać o stopień inflacji, zamiast wywoływać dyskusję co roku. W ten sposób damy poczucie stabilizacji mieszkańcom i przedsiębiorcom- przekonywał radny Zbigniew Prosiński.
Radna Alicja Konopka dowodziła, że większe straty budżet miasta poniesie w sytuacji, kiedy przedsiębiorcy, przestraszeni wysokimi opłatami, uciekną z miasta.
- Powinien pan- krytykowała prezydenta radna Bernadeta Krynicka- zadbać wreszcie o zdrowie psychiczne mieszkańców miasta. Podwyżki wydają się niewielkie, o stopień inflacji, ale pobory w takim tempie nie rosną- mówiła.
Proponowaną przez prezydenta podwyżkę krytykował też radny Maciej Głaz, dowodząc, że zachowanie niższych cen poprawi jednocześnie sytuację przedsiębiorstw miejskich, m.in. MPK, dla którego wzrost opłaty za każdy autobus będzie mocno odczuwalny.
W głosowaniu radni zdecydowali, że podwyżek od środków transportu w przyszłym roku w Łomży nie będzie. Przeciw propozycji prezydenta zagłosowało 11 radnych. Ośmiu było "za", a czterech wstrzymało się od głosu.
Z tytułu większych opłat od środków transportu w przyszłym roku miało wpłynąć 70 tysięcy złotych.