To nowy pomysł władz samorządowych z kilku miast województwa podlaskiego. Drony wyposażone w specjalistyczną aparaturę pomiarową mają przemierzać przestrzeń nad miastami i "namierzać" domy, w których w piecach spalane są np. śmieci. Łomża także rozważa taką możliwość.
Jeszcze w tym roku drony z aparaturą pomiarową mają pojawić się w Białymstoku i Suwałkach. Władze tych miast wzorują się na swoich odpowiednikach z iinych regionów kraju, gdzie drony już są pod tym kątem testowane. Ostrożnie do tematu podchodzą jednak władze Łomży, które co prawda rozważają możłiwość zakupu drona ze specjalistycznym sprzętem, ale ich zdaniem tego typu sprzęt sam w sobie nie rozwiąże jednak problemu palenia śmieciami w przydomowych piecach.
- Nad tym tematem władze Łomży chcą pochylić się bardziej kompleksowo. W obecnym sezonie grzewczym nie będą jednak podejmowane jakiekolwiek działania, wymagające angażowania środków finansowych z budżetu miasta. Zakup takiego sprzętu byłby możliwy dopiero w przyszłym roku, po opracowaniu odpowiednich procedur skutecznego jego wykorzystania - informuje Łukasz Czech z Wydziału Komunikacji Medialnej UM w Łomży.
Jak tłumaczy urzędnik, chodzi o to, że samo wykrycie z którego komina wydobywają się trujące substancje, to dopiero początek. Kolejną kwestią jest, co dalej z taką wiedzą zrobić. Oczywiście, odpowiednie przepisy przewidują kary za zatruwanie środowiska, jeśli jednak ktoś pali śmieciami, bo nie stać go na lepsze paliwo, to nie będzie go stać także na płacenie kar. Osób ubogich nie stać również na wymianę starych, trujących pieców na nowe. Nawet jeśli Miasto wprowadziłoby dopłaty do takiego zakupu, to skorzystają na tym tylko te osoby, które stać będzie na pokrycie własnej części kosztów.
Łukasz Czech podkreśla, że władzom miasta zależy na znalezieniu takiego rozwiązania problemu, który będzie skuteczny czyli spowoduje realne obniżenie zanieczyszczeń powietrza, a sam zakup drona z oprzyrządowaniem i "namierzenie trucicieli", nie przyniesie oczekiwanych efektów.
Problem zanieczyszczenia powietrza nad Łomżą nasilił się w styczniu, kiedy wzrosło ciśnienie i mocno spadły temperatury, Kilka razy dopuszczalne stężenie trujących związków przekroczyło obowiązujące normy, choć do takiego poziomu jak w kilku dużych miastach w Polsce (np. w Krakowie) było jeszcze bardzo daleko. Nie mniej jednak jest to problem, który w kolejnych latach może się nasilać, dlatego już teraz podejmowane są różnego rodzaju działania mające na celu jego ograniczenie w przyszłości.