Długa rehabilitacja w 10. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy czeka Wiesława Domańskiego, komendanta Hufca Nadnarwiańskiego ZHP w Łomży. Grudniowy wypadek samochodowy poskutkował poważnym urazem kręgosłupa, ale wiara w odzyskanie sprawności nie gaśnie. Łomżyńscy harcerze wierzą, że druh Domański pójdzie jeszcze kiedyś z nimi w góry.
Poważny uraz kręgosłupa jest skutkiem wypadku samochodowego do którego doszło w ubiegłym miesiącu niedaleko Wizny. Druh Domański trafił początkowo do szpitala w Łomży, następnie przeszedł operację w Białymstoku, a obecnie przebywa w 10. Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką SP ZOZ w Bydgoszczy, gdzie czeka go długa rehabilitacja. Komendant Nadnarwiańskiego Hufca ZHP w Łomży nie jest w stanie poruszać się na własnych nogach.
Jak informuje nas Dorota Domańska, stan zdrowa jej męża jest bez zmian, ale przy urazach kręgosłupa potrzebny jest czas. Rehabilitacja w Bydgoszczy ma potrwać nawet kilka miesięcy. - Mam nadzieję, że wróci tu o własnych nogach - mówi. - Nie jest lekko. Przed nami duże wyzwanie - dodaje. Na pewno konieczna będzie sprzedaż obecnego mieszkania i przeprowadzka. Lokal znajdujący się na 4. piętrze może okazać się barierą nie do pokonania przy tego typu urazie. Wiary i siły komendantowi może dodać choćby proste pytanie o stan jego zdrowia i troska ludzi, którym druh Wiesław jest bliski.
Swojego "Tatę" - jak mówią harcerze - odwiedzili ostatnio podopieczni. Nie przyjechali jednak z pustymi rękami - specjalnie dla druha pożyczyli gitarę, aby wspólnie zaśpiewać jedną z harcerskich pieśni, która tak bardzo pasuje do obecnych okoliczności. Na gitarze grał oczywiście druh Wiesław, którego nie opuszcza pogoda ducha.
"Dopóki tylko nogi, nogi dwie będą nosić mnie
Dopóki z mej gitary będzie płynął śpiew
Dopóki tylko góry i jeziora
Będą witać nas
To zawsze na wędrówkę, zawsze będzie czas."