Sławomir Gawrych odchodzi ze stanowiska dyrektora Zakładu Usług Komunalnych w Łomży, ale robi to w sposób, który w gminnych korytarzach odbije się jeszcze długim echem. Zamiast cichego pożegnania, do gminnnych radnych trafiło pismo, które brzmi jak akt oskarżenia pod adresem władz gminy. Gawrych nie przebiera w słowach: twierdzi, że finansowa zapaść zakładu to bezpośredni efekt zaniechań wójta oraz jego zastępcy.
W ZUK-u pracuje 28 osób. To oni są na pierwszej linii, gdy mowa o usługach dla mieszkańców, i to oni mogą najmocniej odczuć skutki finansowego tąpnięcia. A liczby są bezlitosne. Zakład przestał regulować zobowiązania wobec ZUS-u – tu zaległość sięga już około 125 tysięcy złotych. Do tego dochodzi kolejne 200 tysięcy długu u dostawców.
O co poszło? Jak zwykle o pieniądze, i to niemałe
Z naszych informacji wynika, że Gmina ma wobec własnego zakładu dług. Chodzi o nienależnie pobrany podatek, co potwierdził nawet Wojewódzki Sąd Administracyjny (wyrok I SA/Bk 2015/23). Kwota? Jak pisze Gawrych w piśmie do radnych to około 550 tys. Gmina podobno nie kwapi się, by je ZUK-owi przelać.
W całej sprawie jest też wątek, który zakrawa na lokalny thriller urzędniczy. Od czerwca 2025 roku w zakładzie trwa kontrola zarządzona przez wójta. Trwa już dziesięć miesięcy i końca nie widać. W kuluarach mówi się też o radykalnych krokach – podobno zamki w gabinecie dyrektora Gawrycha zostały wymienione, zanim ten jeszcze formalnie przestał pełnić swoją funkcję.
Jako redakcja próbowaliśmy wyjaśnić te doniesienia u źródła. Pytania do wójta Piotra Kłysa wysłaliśmy w środę tydzień temu. Pytaliśmy o powody wstrzymywania zwrotu 550 tysięcy złotych, o wiedzę urzędu na temat długów w ZUS-ie i o merytoryczne uzasadnienie tak ostrych ruchów kadrowych. Do dziś nie doczekaliśmy się odpowiedzi.
Kto dziś rządzi w ZUK-u? Czy Gmina ma jakikolwiek plan ratunkowy? Być moze dowiemy się jutro na posiedzeniu Komisji Rozwoju Gospodarczego Rady Gminy Łomża. Pojutrze zaplanowano też sesję Rady Gminy.