Reklama

Dziecko uciekło z pijackiego piekła. Nowe, szokujące fakty w sprawie 21-letniej matki [VIDEO]

24/04/2026 11:47

Wychodzą na jaw nowe, wstrząsające fakty w sprawie niespełna dwuletniej dziewczynki, która błąkała się po klatce schodowej jednego z bloków na łomżyńskim Osiedlu Południe. Okazuje się, że 21-letnia matka dziecka nie jest mieszkanką Łomży – przyjechała tu z powiatu kolneńskiego, by wziąć udział w co najmniej dwudniowej libacji, którą nazywała „wizytą u znajomych”.

Sprawa, która poruszyła całą Polskę, znajduje swój ciąg dalszy w policyjnych protokołach. To, co początkowo wyglądało na „zwyczajną” interwencję wobec nietrzeźwych opiekunów, z każdą godziną odsłania coraz mroczniejsze kulisy.

„To nie jest moja mama!” – dramatyczny krzyk dziecka

Nowe informacje przekazane przez podkomisarz Karolinę Wojciekian, oficera prasowego KMP w Łomży, rzucają nowe światło na moment ucieczki dziecka. Kiedy wystraszona, zapłakana dwulatka zapukała do drzwi sąsiadki i szukała u niej schronienia, chwilę później na klatce pojawiła się jej 21-letnia matka.

Reklama

Z relacji świadków wynika rzecz wstrząsająca: gdy kobieta siłą próbowała zabrać dziecko z powrotem do mieszkania, w którym trwała libacja, mała dziewczynka krzyczała, że ta kobieta nie jest jej matką. To pokazuje skalę traumy i strachu, jaki dziecko odczuwało wobec osoby, która powinna być dla niej gwarantem bezpieczeństwa.

Przyjechała z powiatu kolneńskiego „na gościnne występy”

Najbardziej bulwersuje fakt, że 21-latka nie znalazła się w tym mieszkaniu przypadkowo, ani nie była to nagła słabość. Kobieta mieszka na co dzień w powiecie kolneńskim. Do Łomży przyjechała „w odwiedziny”. Jak sama przyznała policjantom, impreza trwała od poprzedniego dnia.

Reklama

Młoda matka, mając pod opieką bezbronne dziecko, świadomie zdecydowała się na wyjazd do innego miasta, by w towarzystwie dwóch mężczyzn i innej kobiety urządzić sobie wielogodzinną libację. W organizmie miała blisko 2 promile alkoholu.

Głód, smród i policyjny mundur jako jedyny ratunek

Podczas gdy dorośli „bawili się” w najlepsze, dwulatka wegetowała w oparach alkoholu. Pytana o posiłki dla dziecka, 21-latka z rozbrajającą szczerością przyznała, że dziewczynka jadła ostatni raz poprzedniego dnia przed godziną 18:00. Oznacza to, że w momencie interwencji (około godziny 11:00) dziecko było głodne od co najmniej 17 godzin.

Reklama

O tym, jak bardzo dziewczynka czuła się zagrożona w obecności matki, świadczy jej reakcja na widok mundurowych. Dwulatka nie chciała puścić policjantki, która przyjechała na wezwanie. Wtuliła się w obcą kobietę, szukając u niej ochrony przed własną matką.

Co dalej z „troskliwą” matką?

Choć 21-latka twierdziła, że „bardzo dobrze zajmuje się córką”, rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje brutalnie. Obecnie policja prowadzi postępowanie w kierunku art. 160 Kodeksu karnego, dotyczącego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Reklama

Sprawa zapewne znajdzie swój finał w sądzie rodzinnym i karnym. Pytanie, które zadają sobie mieszkańcy Łomży i Kolna, pozostaje jedno: jak wiele takich „wizyt” miało miejsce wcześniej i czy ten dramat musiał zajść tak daleko?

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości