Od 23 września związkowcy podejmą "radykalne kroki" i przestaną "ratować chory system". "Nie bierzemy dodatkowych prac, jeśli jesteśmy chorzy - dbamy o zdrowie. Zaczynamy dbać o siebie, bo za chwile nie będzie nas wcale" - przekonują.
Związkowcy deklarują, że od 23 września pracowników laboratoriów i fizjoterapii w placówkach medycznych będzie coraz mniej. W piśmie przesłanym Polskiej Agencji Prasowej przewodnicząca KZZPMLD Iwona Kozłowska oraz przewodniczący OZZPF Tomasz Dybek poinformowali, że fizjoterapeuci i diagności wznawiają protesty. Jak przekonują, szef resortu zdrowia nie wywiązał się z obietnic, a podwyżki otrzymało do dzisiaj jedynie ok. 30 proc. osób objętych porozumieniem.
"Zarówno informacje przekazane na spotkaniach, jak i postawa samych dyrektorów i przedstawicieli NFZ utwierdziły nas w przekonaniu, że tylko odpowiednio skonstruowany wzrost wyceny świadczeń i pieniądze celowane mogą poprawić sytuację pracowników fizjoterapii i medycznych laboratoriów diagnostycznych" - cytuje list Polska Agencja Prasowa.
Reklama
Forma protestu jest obecnie utajniona, chociaż według nieofijalnych doniesień mediów, jeśli fizjoterapeuci nie będą strajkować, to wezmą zwolnienia lekarskie. Ministerstwo zdrowia wyznaczyło termin wspólnego spotkania dopiero na koniec września.
To kontynuacja zawieszonego w maju protestu. W ramach akcji "Maj bez fizjoterapeutów" fizjoterapeuci najpierw oddawali krew, a potem przystąpili do strajku włoskiego polegającego na skrupulatnym wykonywaniu obowiązków i edukowaniu pacjentów o znaczeniu fizjoterapii.