Podczas dzisiejszej sesji Rady Powiatu Łomżyńskiego, na wniosek starosty Lecha Szabłowskiego, radni odwołali Krzysztofa Kozickiego z funkcji wicestarosty i członka Zarządu Powiatu. Jako główne powody złożenia wniosku o odwołanie Kozickiego Szabłowski podawał "utratę zaufania" oraz naruszenie Statutu Powiatu, a dokładniej punktu mówiącego o tym, że to starosta reprezentuje Powiat na zewnątrz. Nowym wicestarostą został dotychczasowy członek Zarządu Powiatu Adam Sowa, a nowym członkiem Zarządu - radna Wiesława Masłowska. Zarówno w przypadku odwołania starego, jak i powołania nowego wicestarosty, wniosek Lecha Szabłowskiego poparło 12 radnych. Przeciw było 5.
- Jestem bardzo zaskoczony tym wnioskiem. Przez miesiąc nie rozmawiałem z panem starostą, bo byłem na zaległym urlopie. Wyjeżdżałem na urlop w poczuciu przyjaznych stosunków z panem Szabłowskim. Tymczasem po powrocie zastałem wniosek o odwołanie. Szczególnie przykro jest mi jednak dlatego, że zostałem potraktowany w taki sposób. Gdyby pan starosta porozmawiał ze mną, to w odpowiednim momencie sam zrezygnowałbym z funkcji i to wszystko nie byłoby potrzebne - mówił Krzysztof Kozicki odpowiadając na wniosek o swoje odwołanie.
Krzysztof Kozicki wicestarostą łomżyńskim był od jesieni 2010 roku. Wcześniej przez całą kadencję był starostą i pozostawienie go na wysokim stanowisku w powiecie wydawało się bardzo dobrym posunięciem ze strony nowego starosty. To Kozicki bowiem rozpoczął i z powodzeniem realizował wiele projektów, jak choćby organizacja Spółdzielni Socjalnych, gdzie zatrudnienie znajdują osoby bezrobotne i wiele innych. Zrozumiałym więc było, że nowy starosta chciał mieć kogoś, kto zna wszystkie rozpoczęte sprawy i nie będzie tracił czasu na wgłębianie się w ich szczegóły. Jak się okazało, z biegiem czasu punkt widzenia starosty obrócił się o 180 stopni.
Z nieoficjalnych rozmów z radnymi wyłania się jednak nieco inny obraz całości. Choć nikt w powiecie nie chce "firmować" swoim nazwiskiem informacji, to dotrzeć do prawdziwych przyczyn odwołania Kozickiego wcale nie jest trudno dotrzeć. Krzysztof Kozicki, wykorzystując swoje kontakty, pomógł Lechowi Szabłowskiemu zorganizować większość w Radzie Powiatu "przeciągając na drugą stronę" dwie osoby z listy PIS-u, za co otrzymał stanowisko wicestarosty. Zapewne nie bez znaczenia było wspomniane już doświadczenie byłego starosty. Okazuje się jednak, że Szabłowski miał prawdopodobnie dużo dalej sięgające plany, które teraz zaczął realizować.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że odwołanie Kozickiego ma podłoże czysto polityczne, a nie merytoryczne. Merytorycznych zarzutów bowiem wobec byłego już wicestarosty Lech Szabłowski nie przedstawił, a jego wniosek został umotywowany bardzo mgliście i bez żadnego konkretu. Czas pokaże jakie skutki dla całego powiatu przyniesie ta roszada.