Radny Zbigniew Prosiński, który w odpowiedzi na swoją interpelację od kwietnia otrzymywał rozliczenie finansowe systemu gospodarowania odpadami w Łomży, udowodnił na wczorajszej sesji, że jego wcześniejsze wątpliwości potwierdzają obecne dane z Urzędu Miejskiego. Jak się okazuje, mieszkańcy zabudowy wielorodzinnej płacili w 2017 roku za śmieci znacznie więcej niż powinni, a właściciele domów jednorodzinnych - mniej.
Jak wynika z rozliczenia rocznego przygotowanego przez Urząd Miejski w Łomży, w 2017 roku mieszkańcy osiedli z zabudową jednorodzinną zapłacili za wywóz śmieci o 105 tys. złotych mniej, niż to wynika z kosztów poniesionych przez miasto. W tym samym okresie mieszkańcy bloków wpłacili na konto ratusza o 452 tys. więcej niż powinni. Jak stwierdził radny Zbigniew Prosiński, jest to niesprawiedliwe, bo w ten sposób mieszkańcy blokowisk dopłacają do mieszkańców domów i zwrócił się do prezydenta, aby cenniki na 2018 rok zostały skorygowane.
Różnice, jakie powstały mają najprawdopodobniej swoje źródło w ubiegłorocznych podwyżkach opłat. Dla mieszkańców bloków były one większe niż dla mieszkanców domów jednorodzinnych. W pierwszym przypadku, w zależności od tego czy zadeklarowano segregację odpadów czynie oraz o liczby osób w gospodarswie domowym podwyżki w blokach wyniosły łącznie od 60 do 75%. Tymczasem mieszkańcy domów, którym również podwyższono opłaty, odczuli to w mniejszym stopniu, bo w ich przypadku opłaty wzrosły od 50 do 66%. W skali całego miasta i całego roku okazało się, że różnice nie są tylko "kosmetyczne", a mieszkańcy bloków musieli dopłacić do mieszkanców domów.
Podczas wczorajszej sesji prezydent nie odniósł się wprost do przedstawionych przez radnego prosińskiego wątpliwości. Stwierdził jednynie, że system gospodarowania odpadami bilansuje się i przypomniał z jakimi zaniechaniami musiały się zmierzyć władze miasta na początku kadencji, kiedy trzeba było w szaybkim tempie powołać spółkę ZGO.
Do artykułu załączamy rozliczenia, które Urząd Miejski w Łomży przekazał radnemu Prosińskiemu w odpowiedzi na jego interpelację.