Reklama

Grabowa już przejezdna, ale co z innymi ulicami? [FOTO]

26/02/2015 08:31

Wczoraj rano mieszkańcy ulicy Grabowej (os. Maria) poprosili nas o interwencję w sprawie stanu nawierzchni swojej ulicy, a właściwie drogi gruntowej, wzdłuż której stoją ich domy. Ulicą bowiem nazwać tego nie można, nawet przy najlepszej chęci. Po naszej rozmowie z pełniącym obowiązki dyrektora MPGKiM Markiem Olbrysiem, na Grabowej pojawili się jego pracownicy.

Jak było widać na zdjęciach, stan ul. Grabowej był opłakany. Głębokie, błotne koleiny skutecznie uniemożliwiały zarówno przejście pieszo, jak i przejazd samochodem osobowym. W XXI wieku, w 60-tysięcznym mieście, ludzie byli niemal odcięci od świata. Zgłoszenie stanu ulicy przez mieszkańców w Urzędzie Miejskim oraz ich prośba o choćby doraźne rozwiązanie problemu pozostało bez odpowiedzi. W tej sytuacji postanowili oni zaalarmować media. My, oprócz publikacji, poszliśmy o krok dalej i interweniowaliśmy u dyrektora MPGKiM, który w rozmowie telefonicznej obiecał zająć się problemem.

Marek Olbryś słowa dotrzymał i kilka minut przed piętnastą na Grabowej pojawiła się spycharka i samochody z piachem. Dziś, choć ulica nie wygląda może pięknie, to jest już przejezdna, a dzieci mogą suchą nogą przejść do szkoły. Jak informuje nasza czytelniczka, panowie z MPGKiM mają pojawić się na Grabowej również dzisiaj.

Reklama

Panu dyrektorowi dziękujemy za szybką reakcję, ale jednocześnie prosimy o więcej. Okazuje się bowiem, że problem nie dotyczy tylko jednej Grabowej. Wczorajsza publikacja i nasza skuteczna interwencja spowodowały, że ruszyła lawina maili od mieszkańców sąsiednich ulic, którzy widząc, że na Grabowej wre praca postanowili upomnieć się także o swoje ulice. Napisali do nas m.in. mieszkańcy ulic Kalinowej i Modrzewiowej, których stan nie jest lepszy niż wczorajszy stan Grabowej, co udokumentowali przysłanymi zdjęciami.

- W nawiązaniu do Państwa publikacji “Ani przejść, ani przejechać” dotyczącej stanu ulicy Grabowej, chciałam poinformować, że identyczny problem mają mieszkańcy ulic sąsiednich: Kalinowej i Modrzewiowej, gdzie od lat, w okresie wiosennych roztopów śniegu lub obfitych opadów deszczu ogromne kałuże i błoto uniemożliwiają nam dotarcie do swoich posesji, gdyż samochody grzęzną, a przejście jest możliwe tylko w długich gumowcach, ponieważ woda i błoto sięgają prawie do kolan. Nasze osiedle domów jednorodzinnych zamieszkałe jest w większości przez rodziny z dziećmi, które zmuszone są do pokonywania tych błotnych przeszkód w drodze do i ze szkoły, bo pracujący rodzice nie zawsze mogą zapewnić im dojazd. Nasz problem zgłaszaliśmy wielokrotnie w Urzędzie Miasta i MPGKiM, jednak wszystkie dotychczas podejmowane działania były jedynie maskowaniem problemu i nie dawały długotrwałego i oczekiwanego efektu - napisała pani Beata z ulicy Kalinowej.

Reklama

Jak się okazuje, mieszkańcy tych dwóch ulic, w poniedziałek 23 lutego, skierowali do prezydenta Mariusza Chrzanowskiego petycję w tej sprawie, której treść publikujemy poniżej.

Szanowny Panie Prezydencie

W imieniu mieszkańców ulicy Kalinowej i Modrzewiowej w Łomży, chcielibyśmy prosić Pana o pomoc w rozwiązaniu problemu, którym jest stan w.w dróg nieutwardzonych. Od kilku lat, w okresie wiosennych roztopów śniegu i opadów deszczu ogromne kałuże i błoto uniemożliwiają nam normalne funkcjonowanie, gdyż samochody grzęzną, a przejście jest możliwe tylko w długich gumowcach, ponieważ woda i błoto sięgają prawie do kolan. Nowo powstałe osiedle domów jednorodzinnych zamieszkałe jest w większości przez rodziny z dziećmi, które zmuszone są do pokonywania tych błotnych przeszkód w drodze do i ze szkoły, bo pracujący rodzice nie zawsze mogą zapewnić im dojazd. Nasz problem zgłaszaliśmy wielokrotnie w Urzędzie Miejskim i w MPGK i M jeszcze u poprzednich władz, jednak wszystkie dotychczasowe działania były jedynie maskowaniem problemu, gdyż wysypanie piachu w kałuże lub przejazd spychacza nie daje długotrwałego i oczekiwanego efektu. Zdajemy sobie sprawę, że budowa nawierzchni naszych ulic wymaga nakładu finansowego, jednak przy okazji budowy ulicy Browarnej, może byłaby możliwość wykonania prac, które poprawiłyby stan naszych ulic na tyle, żeby dotarcie do własnej posesji i poruszanie się po drodze nie było problemem.

Reklama

Zdajemy sobie sprawę, że jest Pan osobą bardzo zapracowaną i zajmującą się rozwiązywaniem dużo ważniejszych problemów w mieście, niemniej jednak pokładamy nadzieję, że osobiste zainteresowanie się naszą sprawą, spowoduje podjęcie skutecznych działań przez osoby odpowiedzialne za stan ulic Kalinowej i Modrzewiowej.

Również bardzo dokładnie sytuację mieszkańców tej okolicy opisał w mailu pan Paweł.

W nawiązaniu do artykułu dotyczącego tragicznej sytuacji na ulicy Grabowej chciałbym również poruszyć temat innych dróg na os. Maria, które znajdują się w podobnej lub jeszcze gorszej kondycji. Chciałbym nadmienić, iż Państwa publikacja dotycząca ul. Grabowej przyniosła skutek, gdyż kilka minut przed godziną 15 dwie wywrotki z ziemią oraz koparka wyruszyły w celu dokonania niezbędnych prac. Osobiście chciałbym poruszyć temat ul. Modrzewiowej oraz Piaski, które znajdują się w opłakanym stanie, co uwieczniłem na zdjęciach, które przesyłam razem z tą wiadomością. Można mieć wrażenie, iż sytuacja ta spowodowana jest obecnymi roztopami, co nie jest stwierdzeniem w 100% prawdziwym. W szczególności na odcinku ul. Modrzewiowej, która wpada w ulicę Browarną, sytuacja jest dramatyczna po każdym najmniejszym opadzie deszczu. Powoduje on pojawienie się głębokich na kilka, a nawet (!) kilkanaście centymetrów, dziur w drodze. Przejazd samochodu jest prawdziwym wyzwaniem, a ryzyko uszkodzenia elementów zawieszenia bardzo wysokie. Kierowcy aby uniknąć uszkodzeń poruszają się z prędkością odpowiadającą prędkości pieszego. Szczególnie na ul. Modrzewiowej autem rzuca na prawo i lewo, a przejazd przez większą część roku naraża użytkowników na uszkodzenie swoich pojazdów.

Reklama

Teraz sytuacja jest wyjątkowo dokuczliwa, gdyż droga przekształciła się w jedno wielkie bagno. Wszelkie działania, które do tej chwili były podejmowane przez instytucje odpowiedzialne za te drogi były doraźne oraz krótkotrwałe i ograniczały się do przejazdu koparki, która z grubsza wyrównała powierzchnię drogi. Często zaś po takiej interwencji problem powracał już za kilka dni, zwłaszcza jeżeli nastąpił nawet najdrobniejszy opad deszczu, droga stawała się dziurawa niczym ser szwajcarski.

Obecnie na ul. Modrzewiowej przejście pieszo jest praktycznie niemożliwe, gdyż można zakopać się w tym błocie. Bardzo prosiłbym o poruszenie tego tematu na łamach Państwa serwisu. Być może nagłośnienie sprawy przyniesie jakieś rezultaty tak, jak było to w przypadku ul. Grabowej (przesyłam zdjęcie ekipy jadącej właśnie tam).

Reklama

Rozumiem, iż budowa drogi asfaltowej niesie duże koszty, ale można podjąć inne działania, które znacząco ułatwią i poprawią przejazd na tym odcinku. Mam na myśli chociażby rozwiązanie, które zastosowano na ul. Podleśnej czyli położenie starych betonowych płyt. Nawet takie rozwiązanie niesamowicie poprawiłoby sytuację osób mieszkających na ul. Modrzewiowej oraz ulic przyległych takich jak Głogowa, Akacjowa, Leszczynowa i Kasztanowa.

Mam wrażenie, iż ogólnie ten rejon został zupełnie zapomniany przez włodarzy naszego miasta. Fatalny stan wyżej wymienionych dróg oraz znacząco utrudniony dostęp do transportu publicznego dla osób z wyżej wymienionych okolic jest codziennością. Od ul. Akacjowej czy też Głogowej najbliższe przystanki MPK są oddalone o co najmniej kilometr, lecz żeby skorzystać z autobusu odjeżdżającego z okolic WSA, trzeba pokonać prawie kilometr ulicą Piaski, która często jest jednym wielkim bagnem. Mieszkańcy tych okolic, podobnie jak inni, odprowadzają podatki do kasy miasta, lecz mam wrażenie, iż od wielu lat zostali pozostawieni sami sobie i nikt nie interesuje się rejonem w którym mieszkają.

Reklama

Cóż można dodać do tego opisu? Chyba tylko apel do władz miasta o zajęcie się problemem, z którym mieszkańcy borykają się od wielu lat. W końcu od tego są władze, by rozwiązywać problemy mieszkańców. Wiemy, że Łomża ma program budowy ulic i na ulice opisane w tej publikacji także przyjdzie kolej. Ale może warto zweryfikować jednak kolejność zaplanowanych inwestycji, a póki co ułożyć choćby te płyty betonowe, o których wspomina w swoim liście pan Paweł. Mieszkańcy z pewnością będą dobrze wspominać pierwszą władzę, która realnie zajęła się ich problemem. Bo to jest prawdziwy, życiowy problem, do którego nie można porównać brudzących trawniki psów, które uprzykrzają życie w innych rejonach miasta, a których temat dość regularnie pojawia się podczas obrad sesji Rady Miejskiej. Apelujemy do pana prezydenta, ale także do radnych z tego i nie tylko tego okręgu. Zadbajcie o swoich wyborców i lobbujcie w ich imieniu!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości