Związkowcy z łomżyńskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego zapowiadają protest przeciwko zamrożeniu płac oraz redukcji liczebności załóg w karetkach pogotowia. Żądają podwyżek płacy zasadniczej, ale przede wszystkim pozostawienia obecnie funkcjonujących załóg trzyosobowych. Ostateczna decyzję o formie protestu związkowcy mają podjąć w najbliższy piątek.
Dyrekcja Pogotowia zamierza ograniczyć skład wszystkich zespołów ratunkowych (poza tzw. S) do dwóch osób. Zdaniem związkowców jest to rozwiązanie, które zagażać będzie zdrowiu i życiu pacjentów. Twierdzą oni, że niemożliwa jest szybka i skuteczna pomoc pacjentowi, jeśli kierowca-ratownik i pielęgniarka najpierw muszą dostarczyć do jego mieszkania kilkadziesiąt kilogramów sprzętów i urządzeń, a potem - jeśli potrzebna będzie hospitalizacja - przetransportować do niej także leżącego chorego.
Według pracowników Pogotowia decyzji tej nie można tłumaczyć oszczędnością. W łomżyńskiej placówce zarabki są średnio od kilkuset do tysiąca złotych niższe niż w białostockiej, a firma od lat ma dodatni wynik finansowy.
Związkowcy wcześniej domagali się 600-złotowej podwyżki płacy zasadniczej, teraz zaproponowali 400 zł i są gotowi do dalszych rozmów. Nie godzą się jednak na zmniejszenie liczebności załóg i narażanie tym samym zdrowia i życia pacjentów.