Reklama

Inscenizacja bitwy w Czerwonym Borze [VIDEO i FOTO]

02/07/2018 08:17

W Czerwonym Borze na terenie jednostki „Grom Group”, w niedzielę odbyła się już czwarta inscenizacja bitwy stoczonej 23 czerwca 1944 w lasach Czerwonego Boru, Pniewa i Giełczyna pomiędzy oddziałami Armii Krajowej, Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Sił Zbrojnych w liczbie 250 żołnierzy, a niemieckim okupantem liczącym ponad 5000 żołnierzy. Inscenizacja ma na celu utrzymanie w pamięci największej bitwy partyzanckiej na ziemi łomżyńskiej.

- Dzisiejsze wydarzenie było ściśle powiązane z tym, co działo się tydzień wcześniej, czyli odsłonięciem nowej tablicy w Wygodzie, poświęconej tym chłopakom poległych z ziemi łomżyńskiej w walce z Niemcami. Do 69 chłopaków, którzy byli już wcześniej na tym pomniku upamiętnieni, jako ci polegli, doszło kolejnych 20 osób, które od tamtego czasu zamontowania tablicy jeszcze ustalić. Nawet w ostatnich dniach doszła jeszcze jedna osoba Filip Czochański – mówi organizator Dariusz Syrnicki, Sekretarz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Łomża.

Tydzień wcześniej 24 czerwca w Wygodzie odbyły się uroczystości związane z obchodami 74. Rocznicy bitwy pod Czerwonym Borem. To właśnie wtedy odsłonięta została nowa tablica przy pomniku poległych partyzantów. 1 lipca nastąpiła dalsza część związana z 74. Rocznicą bitwy.

Reklama

- Scenariusz zakładał odtworzenie na ile to możliwe zbliżonego tego przebiegu tejże całej bitwy. Czyli na początku przemarsz całej kolumny, która tak naprawdę się wycofywała z Czerwonego Boru, w momencie, w którym wiadomo było, że akcja na Łomżę i odbicie więźniów z więzienia jest niemożliwa – o przebiegu bitwy opowiada Dariusz Syrnicki.

- Niestety od strony Zambrowa szła, już od rana, od piątej rano 23 czerwca obława niemiecka. Gdzie w okolicach torów, które przebiegają przez Czerwony Bór, był kontakt partyzantów właśnie z tą obławą. Wywiązała się duża bitwa. Niestety przewaga Niemców była tak ogromna, że partyzanci byli praktycznie bez szans. Na torach pojawił się jeszcze pociąg, który z Ostrołęki przyjechał z tzw. ozdrowieńcami i tam jeszcze lawety z moździerzami były. To sprawiło, że zgrupowanie było praktycznie okrążone – mówi dalej Sekretarz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Łomża.

Reklama

- Tylko w okolicy Śniadowa była jeszcze wolna przestrzeń i to też tylko dlatego, że dzięki atakowi oddziału Kapitana Białego od strony Śniadowa nie domknięto tego okrążenia. To dzięki temu ok. 150 polskich partyzantów, żołnierzy udało się przeżyć i wyjść w kierunku właśnie Śniadowa – o przebiegu opowiada Dariusz Syrnicki.

Mimo niezbyt sprzyjającej aury wydarzenie w Czerwonym Borze cieszyło się sporym zainteresowaniem. Wzbudziło ono zainteresowanie mieszkańców Łomży, Zambrowa i wielu okolicznych miejscowości. Wydarzenie zostało zorganizowane przy współpracy Urzędu Gminy Łomża, Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Nadleśnictwa Łomża, Grom Group oraz Grupy Rekonstrukcji Historycznej „NAREW”.

Reklama

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości