W Czerwonym Borze na terenie jednostki „Grom Group”, w niedzielę odbyła się już czwarta inscenizacja bitwy stoczonej 23 czerwca 1944 w lasach Czerwonego Boru, Pniewa i Giełczyna pomiędzy oddziałami Armii Krajowej, Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Sił Zbrojnych w liczbie 250 żołnierzy, a niemieckim okupantem liczącym ponad 5000 żołnierzy. Inscenizacja ma na celu utrzymanie w pamięci największej bitwy partyzanckiej na ziemi łomżyńskiej.
- Dzisiejsze wydarzenie było ściśle powiązane z tym, co działo się tydzień wcześniej, czyli odsłonięciem nowej tablicy w Wygodzie, poświęconej tym chłopakom poległych z ziemi łomżyńskiej w walce z Niemcami. Do 69 chłopaków, którzy byli już wcześniej na tym pomniku upamiętnieni, jako ci polegli, doszło kolejnych 20 osób, które od tamtego czasu zamontowania tablicy jeszcze ustalić. Nawet w ostatnich dniach doszła jeszcze jedna osoba Filip Czochański – mówi organizator Dariusz Syrnicki, Sekretarz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Łomża.
Tydzień wcześniej 24 czerwca w Wygodzie odbyły się uroczystości związane z obchodami 74. Rocznicy bitwy pod Czerwonym Borem. To właśnie wtedy odsłonięta została nowa tablica przy pomniku poległych partyzantów. 1 lipca nastąpiła dalsza część związana z 74. Rocznicą bitwy.
- Scenariusz zakładał odtworzenie na ile to możliwe zbliżonego tego przebiegu tejże całej bitwy. Czyli na początku przemarsz całej kolumny, która tak naprawdę się wycofywała z Czerwonego Boru, w momencie, w którym wiadomo było, że akcja na Łomżę i odbicie więźniów z więzienia jest niemożliwa – o przebiegu bitwy opowiada Dariusz Syrnicki.
- Niestety od strony Zambrowa szła, już od rana, od piątej rano 23 czerwca obława niemiecka. Gdzie w okolicach torów, które przebiegają przez Czerwony Bór, był kontakt partyzantów właśnie z tą obławą. Wywiązała się duża bitwa. Niestety przewaga Niemców była tak ogromna, że partyzanci byli praktycznie bez szans. Na torach pojawił się jeszcze pociąg, który z Ostrołęki przyjechał z tzw. ozdrowieńcami i tam jeszcze lawety z moździerzami były. To sprawiło, że zgrupowanie było praktycznie okrążone – mówi dalej Sekretarz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Łomża.
- Tylko w okolicy Śniadowa była jeszcze wolna przestrzeń i to też tylko dlatego, że dzięki atakowi oddziału Kapitana Białego od strony Śniadowa nie domknięto tego okrążenia. To dzięki temu ok. 150 polskich partyzantów, żołnierzy udało się przeżyć i wyjść w kierunku właśnie Śniadowa – o przebiegu opowiada Dariusz Syrnicki.
Mimo niezbyt sprzyjającej aury wydarzenie w Czerwonym Borze cieszyło się sporym zainteresowaniem. Wzbudziło ono zainteresowanie mieszkańców Łomży, Zambrowa i wielu okolicznych miejscowości. Wydarzenie zostało zorganizowane przy współpracy Urzędu Gminy Łomża, Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Nadleśnictwa Łomża, Grom Group oraz Grupy Rekonstrukcji Historycznej „NAREW”.