Już 4 lipca stadion w Łomży stanie się areną gali Fight District 3. Kibice sportów walki będą mogli obejrzeć wiele emocjonujących pojedynków, a w jednym z nich wystąpi reprezentant Hunter Kickboxing Łomża – 23-letni Jakub Maliszewski, podopieczny trenera Macieja Tercjaka.
Łomżanin zmierzy się z Ernestem Mroczkiem z Lublina. Pojedynek odbędzie się w formule bokserskiej i został zakontraktowany na trzy rundy po trzy minuty. Jakub Maliszewski podkreśla, że choć walka przed własną publicznością niesie dodatkowe emocje, sportowo nie traktuje jej jako największego wyzwania w swojej karierze.
- Nie uważam, żeby było to większe wyzwanie niż walki, które stoczyłem do tej pory. Walczyłem już w finałach mistrzostw Polski. Jedyną różnicą jest to, że po raz pierwszy wystąpię przed własną publicznością. Jestem przygotowany jak nigdy i gotowy na każde wyzwanie - mówi zawodnik.
Reklama
Rywala zna jedynie z krótkiego nagrania.
- Widziałem tylko skrót jednej z jego walk. Określiłbym jego styl jako bardzo chaotyczny i niezorganizowany. Najlepszą odpowiedzią na chaos jest spokój i dobrze przygotowany plan - dodaje.
Dla Maliszewskiego gala Fight District 3 ma szczególne znaczenie.
- To największe wydarzenie sportowe w historii naszego miasta. Bardzo się cieszę, że mogę być jego częścią i jestem dumny, że pokażę swoje umiejętności przed własną publicznością - podkreśla.
Choć szczegółów taktyki nie zdradza, zapewnia, że plan jest prosty.
- Chcę robić to, co wychodzi mi najlepiej, zachować pełny spokój i na końcu wygrać. Więcej nie mogę zdradzić - przyznaje.
Przygoda Jakuba Maliszewskiego ze sportami walki rozpoczęła się dziewięć lat temu od chęci zrzucenia kilku kilogramów. Z czasem treningi przerodziły się w sportową pasję i rywalizację na wysokim poziomie.
- Z każdym rokiem rozwijałem się i wspinałem po kolejnych szczeblach boksu. Dziś jestem w miejscu, o którym kiedyś marzyłem - dodaje.
Podczas gali nie zabraknie także wsparcia z trybun.
- Na pewno pojawi się moja rodzina i najbliżsi. Myślę, że tylko ode mnie będzie około 30 osób, które przyjdą mnie dopingować. To daje dodatkową motywację - kończy zawodnik.