Reklama

Jacek Żalek o Łomży: "Tak naprawdę nigdy z niej nie wyjechałem na zawsze"

03/10/2019 14:36

Jacek Żalek - poseł na Sejm VI, VII i VIII kadencji od pewnego czasu mieszka w Łomży, a dokładnie w swoim rodzinnym domu znajdującym się tuż przy wieży ciśnień. To właśnie w grodzie nad Narwią mieszkali dziadkowie parlamentarzysty, a jego rodzice uczęszczali do liceum im. Tadeusza Kościuszki.

Red.: Podobno coraz częściej można Pana spotkać w Łomży?

Jacek Żalek: To prawda. Od pewnego czasu mieszkam w Łomży. W tym roku urodził się mój syn Ignacy i razem z żoną Justyną zamieszkaliśmy w moim rodzinnym domu. To dom przy wieży ciśnień, z ogrodem ze starymi drzewami orzechów i jabłoni. Wiąże się z nim wiele wspomnień z dzieciństwa.

Red.: Czy to również wspomnienie dzieciństwa u dziadków?

Jacek Żalek: Mieszkali w Łomży moi dziadkowie ze strony mamy i taty. Moi rodzice w Łomży uczęszczali do najstarszego łomżyńskiego liceum im. Tadeusza Kościuszki. Zresztą losy mojej rodziny są z Łomżą związane od bardzo dawna, to długa historia…

Reklama

Red.: Proszę uchylić kilka faktów z rodzinnej przeszłości.

Jacek Żalek: 155 lat temu moja rodzina za udział w powstaniu styczniowym została zesłana na Sybir, a ich majątek, na pograniczu dzisiejszych powiatów kolneńskiego i grajewskiego, w ówczesnej parafii w Wąsoszu, został skonfiskowany przez zaborców. Z tamtych czasów, na łomżyńskim cmentarzu katedralnym, zachował się jeden z najstarszych pomników należący do moich przodków.

Red.: Rozumiem, że Łomża okazała się gościnna dla ofiar zaborców?

Jacek Żalek: Tak, to prawda. Sto lat temu, dokładnie w 1919 roku mój pradziadek Władysław Żalek, założyciel pierwszego sklepu kolonialnego w Łomży (odpowiednik dzisiejszych delikatesów) - z ramienia stronnictwa narodowego Romana Dmowskiego został wybrany do pierwszej Rady Miasta Łomży po odzyskaniu niepodległość przez Polskę.

Reklama

Red.: Czyli narodowe tradycje są Panu posłowi bliskie?

Jacek Żalek: Wychowywałem się w zgodnym splocie dwóch patriotycznych tradycji: narodowej i niepodległościowej. Moja babcia Leokadia ze strony mojej mamy kończyła w Warszawie renomowaną szkołę, gdzie odbywały się prywatne spotkania z Naczelnikiem Państwa Józefem Piłsudskim. Tak oto, po mieczu były to tradycje współpracy z Romanem Dmowskim, a po kądzieli sympatie do marszałka i obozu sanacji. Dwóch ojców polskiej niepodległości. Dwie wizje Polski - w naszej rodzinie połączone wielką miłością do ojczyzny.

Reklama

Red.: Kolejne pokolenie pańskich przodków też działało w grodzie nad Narwią?

Jacek Żalek: 75 lat temu mój dziadek Aleksander, ojciec mojej mamy - przedwojenny sędzia - po II Wojnie Światowej założył w Łomży sąd powszechny. Zrezygnował z kierowania sądem, kiedy władze PRL wprowadziły w Polsce dekretem stalinowski wymiar sprawiedliwości. W geście sprzeciwu odszedł z zawodu sędziego i do śmierci prowadził najlepszą w Łomży kancelarię adwokacką prawa cywilnego. W ramach represji za odmowę szkolenia na sędziów działaczy reżymu komunistycznego do mieszkania naszej rodziny na ul. Długiej w Łomży dokwaterowanego funkcjonariusza UB i uniemożliwiono dziadkowi otworzenie przewodu doktorskiego.

Reklama

Red.: To ciemne karty naszej historii. A pańskie ulubione miejsce w Łomży to…?

Jacek Żalek: Malownicza ulica Dworna. To tam, na rogu z ul. Krótką w istniejącej kamienicy z 1912 roku znajdował się sklep kolonialny pradziadka. To tam dziadek zakładał pierwszy po wojnie sąd. To tam, na rogu z ul. Sadową, w początkach lat 70-tych, w istniejącej do dzisiaj księgarni zakochali się moi rodzice, oboje studenci medycyny z Białegostoku i Gdańska.

Red.: Piękne wspomnienia. I wreszcie Pan powrócił do Łomży.

Jacek Żalek: Tak naprawdę nigdy z niej nie wyjechałem na zawsze. Od ponad dwóch dekad żyję i pracuję miedzy Białymstokiem, Łomżą i Warszawą.

Reklama

 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości