To, że Łomża była miastem wielokulturowym wiadomo powszechnie - przed wojną w mieście była tu synagoga, kościół protestancki i cerkiew. Nie wiadomo tylko, co dziś z tej wielokulturowości pozostało. Z jednej strony mamy takie wydarzenia jak Dzień Uchodźcy czy Tydzień wielokulturowości, z drugiej - wolontariusze pomagający emigrantom zamiast wsparcia spotykają się z pogróżkami czy nawet nieprzyjemnościami w pracy. Niektórzy jednak uważają, że "Podlaskie jest otwarte".
Tak brzmi również nazwa konkursu, którego celem było promowanie wielokulturowości i walka ze stereotypami w regionie. Jednym z wyróżnionych jest łomżyniak - społecznik i działacz na rzecz uchodźców, prowadzący fundację "Ocalenie". Z Kamilem Kamińskim rozmawia nasza reporterka.
Mylomza.pl: Czy "Podlaskie rzeczywiście jest otwarte"?
Kamil Kamiński: Jestem pewien że tak. Mamy mniejszość muzułmańską doskonale zintegrowaną, czy nawet zasymilowaną ze społecznością polską. Fascynuje mnie to zjawisko. Oczywiście zdarzały się przypadki nietolerancji jak pobicia uchodźczyń, czy podpalenia mieszkań. Ważne jest jednak to, że spotykają się one z oburzeniem. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że Białystok czy Łomża są miastami ksenofobicznymi. Grupka rasistów i ksenofobów to nie całe miasto.
Mylomza.pl: Jak na tym tle wypada Łomża?
Kamil Kamiński: Łomża, do drugiej wojny światowej była miastem wielokulturowym. Niestety ten świat przeminął. Został na zdjęciach i wspomnieniach. W latach 90 w Łomży, powstał ośrodek dla osób ubiegających się o statut uchodźcy. W mieście pojawili się pierwsi uchodźcy, głownie z Czeczenii. Niestety brak odpowiedniej edukacji sprawił, że emigranci zaczęli budzić niepokój. Na szczęście udało się to zmienić. Uchodźcy w Łomży są dziś akceptowani - są członkami społeczności lokalnej. Odbywają się takie imprezy jak Dzień Uchodźcy czy wieczory filmowe poświęcone danej kulturze. Oczywiście zawsze jest grupa osób niechętnych. Nienawistników którzy będą piętnować każdą osobę wyróżniającą się z tłumu.Na szczęście w Łomży ta grupa to mniejszość.
Mylomza.pl: Na jaką pomoc mogą liczyć emigranci w fundacji "Ocalenie"?
Kamil Kamiński: Głównym naszym pomysłem pomocowym jest Punkt Konsultacyjny dla Uchodźców. Można w nim uzyskać pomoc prawną i psychologiczną. Pomagamy także w znalezieniu pracy i mieszkań. Prowadzimy również sekcję MMA. Duża część pomocy skierowana jest do dzieci, którym chcemy umożliwić naukę języka polskiego. By najmłodsi nie zapomnieli o swojej tradycji zachęcamy ich także do uczestnictwa w zajęciach z ich ojczystego języka - czeczeńskiego.
Mylomza.pl: Zakładasz nową fundację. Czym będzie zajmować się "Przestrzeń wspólna"?
Kamil Kamiński: Już wkrótce ruszamy z przeglądem filmów z krajów, w których islam jest religią dominującą. Chcemy przełamać stereotyp muzułmanina i muzułmanki pokazywany w mediach. Przegląd odbędzie się w Warszawie, Łomży, Białymstoku i Lublinie. Towarzyszyć mu będą debaty np. o roli kobiet w społeczeństwie muzułmańskim.
Mylomza.pl: Dlaczego akurat Muzułmanie?
Kamil Kamiński: Mam wrażenie, że muzułmanie w chwili obecnej są takimi współczesnymi żydami. Język którego używa się wobec muzułmanów często przypomina ten używany przez hitlerowców. Widzimy jak stosowana jest odpowiedzialność zbiorowa - za czynny jednostek ma odpowiadać cała grupa. To musi doprowadzić do konfliktu, przemocy. Mamy ostatnia szansę by to zatrzymać.
Mylomza.pl: Jest takie angielskie przysłowie „Gdy jesteś w Rzymie – zachowuj się jak Rzymianie” – czy zgadzasz się z nim w odniesieniu do sytuacji emigrantów w Europie?
Kamil Kamiński: Jestem wielkim przeciwnikiem politycznej poprawności w tej formie w jakiej ona występuje obecnie. Dla mnie sprawa jest prosta: jeżeli mieszkasz w jakimś kraju jego prawo jest nadrzędne, jeśli Ci się nie podoba, to zacytuję tutaj burmistrza Rotterdamu, muzułmanina : „pakuj walizki i wyp...(tu ostre słowa)"
Mylomza.pl: Dziękuję za rozmowę!