Reklama

Kanadyjski żywioł na ul. Długiej. Pierrick St-Pierre rozbawił dzieci, a dorosłym dał do myślenia [VIDEO i FOTO]

Wczoraj oficjalnie rozpoczął się 39. Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Walizka”. Jednym z najbardziej wyrazistych i poruszających momentów pierwszego dnia był występ na ulicy Długiej. Choć kulisy przygotowań przypominały prawdziwy thriller logistyczny, kanadyjski artysta Pierrick St-Pierre udowodnił, że prawdziwa sztuka obroni się w każdych warunkach.

Niewiele brakowało, a do wczorajszego widowiska w ogóle by nie doszło. Wszystko przez poważne problemy ze sprzętem – część rekwizytów artysty została zagubiona na lotnisku i nie dotarła do Łomży. Na szczęście, dzięki błyskawicznej mobilizacji, te najważniejsze elementy udało się sprawnie odtworzyć i przygotować tuż przed wyjściem przed publiczność. Sam Pierrick, mimo nerwowego początku i faktu, że do miasta przyjechał dopiero dzień wcześniej , nie krył wdzięczności za okazaną pomoc: od samego początku został przyjęty przez organizatorów z wielkim szacunkiem i niezwykle ciepło. 

Dla St-Pierrea to absolutny debiut w naszym mieście. Choć kiedyś zdarzyło mu się przejeżdżać przez Polskę tranzytem, to właśnie w Łomży po raz pierwszy w życiu gra swój autorski spektakl. Do programu „Walizki” trafił przez otwartą rekrutację – jego festiwalowa propozycja po prostu spodobała się organizatorom.

Reklama

Na Długiej Kanadyjczyk szybko „kupił” publiczność. Rozbawił dzieciaki, rozruszał dorosłych, a ulica na chwilę zamieniła się w żywy, pulsujący teatr. Sam Pierrick chwalił potem łomżyńską publikę. Mówił, że było super, a mnóstwo akcji z dzieciakami właściwie go nie zaskoczyło – tego akurat można się było spodziewać po ulicznym graniu.

W całym tym scenicznym szaleństwie i gagach zbudowanych wokół... banana, artysta przemycił jednak coś znacznie ważniejszego. Poważny morał i puentę, która uderzyła w punkt. Ten spektakl rodził się bowiem w ponurych czasach pandemii.

Reklama

- Stąd to przesłanie, kiedy mówiono nam, że ten drugi jest niebezpieczny, ale wszyscy mamy w sobie siłę, by wciąż ufać innym ludziom, obcym ludziom i iść razem dalej przez życie - tłumaczył Pierrick.

Pytany o to, z czym łomżanie mają wyjść po spotkaniu z jego występem, odpowiada wprost: chodzi o otwarcie się na obcych. O to, byśmy w dzisiejszych czasach zwyczajnie przestali bać się innych ludzi i innych narodów. Wczorajszy początek „Walizki” pokazał, że teatr uliczny w Łomży wciąż potrafi i bawić, i zostawić widza z bardzo konkretną mapą myśli w głowie.

Reklama

 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości