Młody kierowca nissana qashqai z dużą prędkością zaczął manewr wyprzedzania na głównej drodze w Konarzycach, próbując ominąć wysepkę na drodze wpadł na chodnik, przejechał nim ponad sto metrów i zakończył podróż na słupie energetycznym. Auto dosłownie wbiło się w słup. Miejscowość została pozbawiona dostępu do prądu. Nie ma też wody, bo samochód zahaczył o hydrant.
Do wypadku doszło po godz. 20.00. Młody mieszkaniec Krakowa, siedzący za kierownicą nissana, miał na liczniku sporą prędkość. Pędząc, usiłował wyprzedzać. W ostatniej chwili zauważył na drodze wysepkę. Chciał ją ominąć, zjeżdżając na lewy pas jezdni. Stracił jednak panowanie nad kierownicą auta i wjechał na krawężnik, a po chwili- na chodnik dla pieszych.
Chodnikiem przejechał jeszcze ok. 100- 150 metrów, nadal z ogromną prędkością.
- W samochodzie zablokowała się kierownica i hamulce- tłumaczył chwilę po wypadku.
Wreszcie samochód przeskoczył przez niewielki mostek dla pieszych i wylądował na słupie energetycznym.
Mimo bardzo silnego uderzenia, kierowca wyszedł ze zdarzenia bez szwanku. Niemal całe Konarzyce zostały jednak pozbawione dostępu do prądu. Naprawianie awarii potrwa co najmniej kilka godzin. Słup energetyczny musi zostać wymieniony.
Miejscowość nie ma też dostępu do bieżącej wody, bo nissan zahaczył też o przydrożny hydrant.