Reklama

Kurpiowski taniec na głowie? Dlaczego nie! [FOTO]

13/04/2015 06:24

- Miejmy nadzieję, że Pan Chętnik nie przewraca się w grobie - komentował ze śmiechem choreograf zespołu Mariusz Żwierko zapowiadając rytmiczny i żywiołowy występ "Meandrów". I rzeczywiście, w sobotę na scenie podczas występu "Muzyka Pana Chętnika" na sali przy Szkołach Katolickich zespół dał z siebie wszystko. Oklaskom nie było końca, zwłaszcza, gdy na scenie do kurpiowskiego "powolniaka" dołączyli chłopaki z Crazy Twisting Group ze swoim breakdancem, a Jan Suchodoła pokazał, że kurpie potrafią grać ...jazz. To wszystko, by uczcić 130. rocznicę urodzin Adama Chętnika i pierwszy rok działalności Meandrów.

Zespół Meandry działa już od roku. Występował podczas Dni Kultury Kurpiowskiej w Nowogrodzie, na Wigilii Miejskiej, Jarmarkach Rozmaitości i podczas różnych innych okazji. Sobotni koncert zrealizowali wspólnie ze Stowarzyszeniem Horyzonty.

- Nie rozumiem, jak można starać się wiernie odtwarzać muzykę, której już się nie wykonuje - oburza się Urszula Kozikowska, kierownik zespołu. - Albo brzmi to archaicznie albo po prostu śmiesznie. Nie chodzi więc tu o kopiowanie starych wzorców. Tylko o inspirowanie się nimi.

Reklama

Dlaczego Meandry? 

- Nie chcemy płynąć tylko z głównym nurtem - tłumaczy Mariusz Żwierko, choreograf i kierownik artystyczny zespołu. - Podobnie jak Narew, królowa polskich rzek, raz płyniemy w prawo, raz w lewo zahaczając przy tym o różne style - od muzyki autentycznej do aranżowanej.

Podczas koncertu grupa wykonywała tradycyjne tańce kurpiowskie - takie jak kowal, żuraw, fafor czy olender - przy akompaniamencie starych pieśni ...w nowej odsłonie. Jako tło muzyczne posłużyły współczesne aranżacje melodii ludowych np. te zespołu Kapela ze wsi Warszawa. Na początku na twarzach publiczności malowało się zdziwienie, które potem zmieniło się w zadowolenie czy nawet oczarowanie.

Reklama

- Obserwując roztańczone pary miało się ochotę samemu dołączyć do zabawy - opisywała jedna z uczestniczek koncertu.

Ale zacznijmy od początku - kim są, i jak to się wszystko zaczęło. Projekt artystyczny "Meandry" tworzy siedem par. Większość z nich ma już doświadczenie i tańczyło np. w Zespole Pieśni i Tańca Łomża. Choć są też młodsi tancerze. 

- Meandry - są raczkującym dzieckiem. Jak na roczne dziecko całkiem dobrze już chodzącym, a nawet biegającym - śmieje się Mariusz Żwierko, prowadzący występ zespołu Meandry.

Reklama

- Na początku nie mieliśmy nic - opowiada Urszula Kozikowska - Ani sali, ani strojów. Nie mówiąc już o jakichkolwiek dotacjach. Wszystko musieliśmy robić na własną rękę. 

Strojów użyczyła zespołowi dyrekcja łomżyńskiej "Wety". Przy szkole w latach "70 istniał zespół folklorystyczny. Jednak to tylko kropla w morzu potrzeb - wiadomo, że pewne elementy ubioru np. buty muszą być dobrze dopasowane. Nie mniej jednak jeśli chodzi o stronę wizualną kolorowe stroje świetnie zagrały tworząc kolorową mozaikę żywych ludowych barw.

Reklama

Obecnie grupa ćwiczy pod kierunkiem Mariusza Żwierko, absolwenta choreografii i solisty "Warszawianki". Zajęcia odbywają sie w sali Bursy Szkolnej nr 1 w Łomży. Ćwiczą dość intensywnie. Spotykają się w weekendy i starają się tańczyć przynajmniej ok. ośmiu godzin tygodniowo. Poza tańcem Meandry interesują się także śpiewem, zwłaszcza tym białym, kurpiowskim, o którym mówi się, że ma niesamowity potencjał przemierzania odległości. 

Istnieje pewna anegdota, która mówi, że pieśni wykonane tym przenikliwym śpiewem były słyszalne w sąsiedniej wsi, której mieszkańcy mogli dosłyszeć nie tylko melodię, ale także słowa tejże. W tym stylu kilka melodii zaśpiewali panowie z zespołu Meandry - Robert Duchrowski, Artur Hermanowski oraz Przemek Bazydło.    Z niecierpliwością czekamy aż do projektu wokalnego włączą się także panie.    - Mamy kilka pomysłów na nowe-stare pieśni ludowe - chwali się Urszula Kozikowska. - Jednak pracy przy takich projektach jest niesamowicie dużo, by zgrać wszystko od początku do końca, zważywszy na to, że każde z nas na co dzień zajmuje się czymś innym,   Choć to młody - funkcjonujący dopiero od roku - zespół, "Meandry" są niczym dopływ świeżej krwi. Zamiast "odgrzewania starych kotletów" serwują pokarm (dla ducha) z górnej półki. Pozwalają rozsmakować się w lokalnym folklorze. A także docenić zapomniane tradycje, którymi z powodzeniem możemy się chwalić, Kto był na koncercie wie, że jest czym.
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości