- Lodówka nie jest magazynem do przechowywania żywności przez lata, w niej ma się znaleźć co, to np. jutrzejszego dnia zjemy na śniadanie- przekonywał Krzysztof Pyczot, drużynowy 59 DH "Ptaki Ptakom", organizator łomżyńskiego protestu przeciw marnowaniu żywności.
Łomża dołączyła do ponad dwudziestu miast w całej Polsce, w których dziś odbywały się protesty przeciw marnowaniu żywności. Wolontariuszy uświadamiających Polaków o ogromnej skali marnowania jedzenia można dziś spotkać także w Białymstoku i Suwałkach.
- Lodówka to nie magazyn! W Europie marnuje się jedna czwarta produkowanego mięsa. Produkcja kilograma wołowiny wiąże się z wykorzystaniem od 5 do 10 tys. litrów wody, a do produkcji jednego udka kurczaka zużywa się aż 650 litrów wody- informował łomżyniaków przechodzących w okolicach dworca PKS Krzysztof Pyczot.
Tegoroczny Światowy Dzień Żywności przebiega pod hasłem "Nie rzucaj mięsem... do kosza!". To właśnie te produkty- mięso i wędliny, wyrzucamy bowiem najczęściej, choć jednocześnie najtrudniej nam je kupić. Wg danych zgromadzonych przez urzędy statystyczne, aż 13 proc. polskich domów nie stać na to, by mięso i jego przetwory kupić tak często, jak mają na to chęć domownicy.
- Niestety mięso i wędliny należą do najrzadziej przekazywanych Bankom Żywności produktów. Organizacje współpracujące z Bankami Żywności wskazują, że produkty mięsne są najbardziej pożądane, a jednocześnie najtrudniej jest im, je pozyskać- mówi Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywnosci.
Jak wynika z danych zgromadzonych przez Europejski Urząd Statystyczny (Eurostat), Polacy wyrzucają rocznie ok. 9 mln ton jedzenia. Więcej żywności marnują tylko najbogatsze kraje Unii: Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Holandia.