Dwa promile na dwóch, niemal tysiąc skontrolowanych aut i 23 policjantów na nogach od samego rana. Tak w skrócie wyglądał wczoraj “trzeźwy wtorek” w Łomży i okolicach. Choć statystyka mówi, że większość z nas jeździ „na czysto”, to i tak znalazło się dwóch śmiałków, którzy uznali, że kieliszek czy dwa nie przeszkodzą im w prowadzeniu.
Mundurowi z łomżyńskiej drogówki nie próżnowali. Przez całą dobę sprawdzili stan trzeźwości u 945 osób. To masa roboty. Większość kierowców przejeżdżała bez problemu, ale dla dwóch panów podróż skończyła się szybciej, niż zakładali.
Zaczęło się w miejscowości Górki Sypniewo. Policjanci zatrzymali tam do kontroli Forda, za którego kółkiem siedział 39-latek. Wynik na alkomacie nie pozostawił złudzeń – ponad promil alkoholu w organizmie. Tutaj żarty się kończą, bo to już nie wykroczenie, a przestępstwo. Mężczyzna od razu pożegnał się z prawem jazdy, a teraz czekają go poważniejsze kłopoty: sprawa w sądzie i widmo nawet 3 lat za kratkami.
Drugi „pechowiec” wpadł w Piątnicy Włościańskiej. 44-letni kierowca Nissana miał w wydychanym powietrzu 0,33 promila. To tzw. stan po użyciu alkoholu. Niby mniej niż u kolegi z Forda, ale konsekwencje i tak uderzą po kieszeni. Poza utratą uprawnień, mężczyźnie grozi wysoka grzywna – nawet do 5 tysięcy złotych – i areszt.