W przyszłym tygodniu lotnisko Olsztyn-Mazury odprawi swojego 40-tysięcznego pasażera. To bardzo dobry wynik, zważywszy na to, że w pierwszym roku swego istnienia Szymany miały obsłużyć ledwie 30 tys. ludzi. Natomiast od wiosny na lotnisku pojawią się nowe kierunki.
Jak podaje portal www.fly4free.pl, do końca roku na lotnisku w Szymanach zawita co najmniej 45 tys. ludzi. I to mimo tego, że obecnie port obsługuje tylko dwie trasy: do Londynu Luton (Wizz Air) i Londynu Stansted (Ryanair).
– Średnie obłożenie na obu trasach wynosi ponad 80 proc. Wizz Air notuje trochę lepsze wyniki, ale trzeba pamiętać, że Ryanair lata u nas dopiero od kilkunastu dni – mówi Leszek Krawczyk, prezes lotniska w Szymanach.
W sezonie letnim z mazurskiego lotniska być może polecimy do stolicy Irlandii i na Ukrainę. Możliwe jest też pojawienie się nowego przewoźnika, jeśli nie powiodą się negocjacje ze SprintAirem. Na razie potwierdzona jest tylko jedna trasa: Wizz Air od wiosny będzie latał z Szyman do Oslo. Ale niewykluczone są kolejne połączenia.
– Pod koniec listopada jedziemy na rozmowy z Ryanairem w sprawie nowych kierunków. Rozmawiamy też z Wizz Airem – przyznaje Krawczyk.
O jakich kierunkach mowa? Priorytetem jest Zagłębie Ruhry, czyli połączenie do Dusseldorfu lub Dortmundu, o które Szymany zabiegają już od ponad pół roku. Połączenie do Niemiec jest tym bardziej ważne, że nie wiadomo czy słoweńska Adria przywróci wiosną loty do Monachium, zawieszone w sezonie zimowym.
Z kolei Ryanair być może otworzy dodatkową trasę z Szyman do Dublina.
– Jesteśmy jeszcze zbyt małym lotniskiem, by rozmawiać z Ryanairem o zbazowaniu ich samolotu u nas, ale chcemy, żeby te nowe połączenia były obsługiwane przynajmniej trzy razy w tygodniu – mówi Krawczyk.
Prowadzone są też rozmowy z biurami podróży w sprawie uruchomienia czarterów.
– Sytuacja na rynku jest trudna, ale próbujemy. W ciągu dwóch tygodni będziemy mieli jasność w tym temacie – mówi prezes lotniska Olsztyn-Mazury.