Magda Narożna padła ofiarą pobicia w klubie w miejscowości Wnory Wiechy, gdzie zespół Piękni i Młodzi grał koncert w drugi dzień świąt. Według Magdy sprawcą jest "pan Bogdan", prawdopodobnie właściciel klubu. Do pobicia doszło w momencie, kiedy Magda rozpoczęła rozmowę o uregulowaniu należności za koncert.
W drugi dzień swiąt zespół Piękni i Młodzi występował w klubie we Wnorach Wiechach. Jak relacjonuje Magda Narożna, po koncercie weszła do pomieszczenia, w którym był "pan Bogdan", prawdopodobnie właściciel klubu. Razem z nią wszedł również ochroniarz. Kiedy Magda poprosiła o szybkie rozliczenie ze względu na to, że zespół śpieszy się na kolejny koncert, pojawił się problem.
Mężczyzna, zdaniem Magdy, był pod wpływem alkoholu, a być może także innych środków. Po chwili Magda stwierdziła, że rozmowa nie ma sensu i poinformowała, że dzwoni do menedżera zespołu, aby panowie między sobą ustalili szczegóły rozliczenia.
- Gdy wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha, pan Bogdan nagle wpadł w jakąś wściekłość i uderzył mnie w twarz trafiając równocześnie w telefon, który poleciał na drugi koniec pomieszczenia. Byłam w szoku nie wiedziałam co się dzieje - opowiada Magda, która jeszcze dziś jest cała roztrzęsiona.
Ochroniarz, zamiast pomóc bezbronnej wobec siły mężczyzny kobiecie nie tylko nie zareagował, a wręcz opuścił pomieszczenie. Pomimo, że jak twierdzi Magda, był trzeźwy.
Gdy Magda wstała po telefon, mężczyzna zaczął ją jeszcze szarpać, krzyczeć i wyzywać wulgarnymi słowami, a gdy wychodziła z pokoju jeszcze raz uderzył ją otwartą dłonią w tył głowy.
- To było najgorsze upokorzenie jakie kiedykolwiek przeżyłam! Zagrałam ponad 1000 koncertów i nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji - podkreśla wokalistka.
Magda była już u lekarza w sprawie obdukcji i zgłosi sprawę do prokuratury. W momencie naszej dzisiejszej rozmowy w trakcie przygotowywania było już odpowiednie pismo.
Piosenkarka nie chciała, żeby jej mąż i koledzy z zespołu sami wymierzyli sprawiedliwość na miejscu, dlatego wymogła na nich szybki wyjazd z klubu. Niestety, kolejnego koncertu, jaki zespół miał zaplanowany tego samego dnia, nie była w stanie zagrać. Zespół nie otrzymał wciąż także wynagrodzenia za koncert we Wnorach Wiechach.
- Do chwili obecnej ten człowiek nie zrobił nic z tą sytuacją, nie przeprosił, nie próbował wyjaśnić, rozmawiał tylko i wyłącznie z naszym managerem odwracając kota ogonem - wypierając się wszystkiego! - podkreśla Magda, która zapowiada, że sprawy nie zostawi i doprowadzi ją do końca. Przestrzega też przy tym wszystkie inne zespoły i ludzi przed tym klubem. - Skoro ja zostałam tak potraktowana to jak traktują wszystkich innych ludzi...? - pyta retorycznie.