To nie jest tekst tylko dla kobiet, choć to kobiety na pierwszy rzut oka odgrywają w nim główną rolę. Sprawa jest całkiem poważna- jesteśmy matkami, żonami... synowymi, a z czasem teściowymi. I tu już nie trzeba szczególnej inwencji- na temat tej relacji każdy ma coś do powiedzenia. Coś (i to całkiem sporo!) na ten temat powiedziały też uczestniczki czwartkowego spotkania "Czy można pokochać teściową?", które odbyło się w łomżyńskiej restauracji Dekada.
Spotkanie było zaplanowane jako warsztaty dla kobiet, które chciałyby poprawić swoją relację z teściową i nauczyć się, jak być teściową dla wybranka swojego dziecka. Zainteresowanych było zaledwie kilka pań, które znalazły czas w czwartkowy wieczór.
Nieliczna obecność nie przeszkodziła jednak uczestniczkom rozwinąć tematu. Były badania, wyniki ankiet, zwierzenia i dobre rady.
- Często chcemy narzucić wybrance naszego syna pewien styl, sposób zachowania. Ubieraj się tak, daną rzecz rób tak. Nie jesteśmy gotowe, by zaakceptować osobę, którą nasze dziecko pokochało- przyznała Mira Opalińska, prowadząca warsztaty "o teściowej".
Inna sprawa, że często to mężczyźni nie wiedzą, czego chcą, nie są przygotowani do samodzielnego życia.
- Mężczyzna ma naście bądź "dzieści" lat, pięćdziesiątkę na karku, a mama dzwoni do niego z pytaniem: "co dziś jadłeś?" - przytaczały przykłady uczestniczki spotkania.
Powstaje błędne koło, w którym matka (teściowa) boi się utraty miłości swojego dziecka, synowa czuje, że mąż zamiast relacji z nią, angażuje się raczej w relację z matką, a facet... w tym trójkącie po prostu nie funkcjonuje.
- Dlatego rola mężczyzny jest ogromna, on też powinien wiedzieć, jak relacje z teściową poukładać- zgodnie przyznały uczestniczki warsztatów.
I chociaż kobiet było tylko kilka, można mieć nadzieję, że nauka pójdzie w świat. W końcu chodzi o to, by żyło się lepiej. Wszystkim. I tym razem jest szansa, że to nie będzie tylko puste hasło polityków.