29-latka zostawiła w wyziębionym samochodzie swoją 15-miesięczną córeczkę. Sama w tym czasie poszła na godzinne zakupy. Do zdarzenia doszło wczoraj wieczorem w Ciechanowcu.
Wczoraj około godziny 18.00 dyżurny wysokomazowieckiej policji otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że w zaparkowanym przy jednej z ulic w Ciechanowcu daewoo zamknięte jest mała dziecko - informuje Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku
Okazało się, że w aucie znajduje się płacząca, 15-miesięczna dziewczynka, pozostawiona bez opieki. Przy samochodzie stały dwie przypadkowe kobiety, które zaalarmowały o całym zdarzeniu policję. Jedna z nich twierdziła, że przez blisko godzinę starała się odnaleźć opiekunów maleństwa, ale bezskutecznie.
Okazało się, że samochód, w którym było dziecko, jest otwarty. Dziecko trafiło do szpitala. Po kilkunastu minutach do pogotowia ratunkowego zgłosiła się 29-letnia matka dziecka. Tłumaczyła funkcjonariuszom, że wyszła tylko na chwilę do apteki po lekarstwa dla starszego syna.