Reklama

Mędrcy i setki Łomżan na ulicach miasta. Po raz czternasty przeszliśmy w Orszaku Trzech Króli [VIDEO i FOTO]

06/01/2026 15:33

Setki papierowych koron, mróz na policzkach i głośne „Gloria” niosące się między blokami – Łomża po raz czternasty udowodniła, że 6 stycznia nie siedzi się w domu. Orszak Trzech Króli, który dziś przeszedł przez nasze miasto, to już nie tylko religijna procesja, ale prawdziwe logistyczne przedsięwzięcie i największe uliczne jasełka.

Zaczęło się tradycyjnie od mszy świętych, ale prawdziwe poruszenie widać było około trzynastej. To wtedy z czterech różnych punktów miasta – od Kapucynów, przez parafie pw. Krzyża Świętego i św. Andrzeja Boboli – ruszyły barwne kolumny. Każda prowadzona przez swojego mędrca, każda z własną energią, by ostatecznie połączyć się w jedną, wielką rzekę ludzi na błoniach pod Ołtarzem Papieskim.

Widok był imponujący. Rodziny z dziećmi, starsi – wszyscy szli ramię w ramię, śpiewając kolędy. 

– To nasze miejskie jasełka, które pozwalają nam po prostu pobyć razem i przedłużyć tę radość z Bożego Narodzenia – mówił ks. Jacek Czaplicki, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego, podkreślając, że obok wymiaru duchowego, orszak ma w sobie coś z radosnego folkloru.

Reklama

Pod Ołtarzem Papieskim odbył się kulminacyjny punkt: symboliczny pokłon Trzech Króli przed Dzieciątkiem. Głos zabrał też biskup Tadeusz Bronakowski, który przypomniał, że całe to zamieszanie zaczęło się przed laty dzięki inicjatywie ks. kanonika Andrzeja Godlewskiego. Biskup dziękował łomżanom za „świadectwo wiary”, zaznaczając, że budowanie życia na fundamencie Ewangelii to jedyna droga, by nasze życie społeczne było po prostu lepsze i piękniejsze.

- Miałem wrażenie, że w tym roku jakoś  więcej przyszło ludzi. Może pogoda lepsza, może atmosfera sprzyjająca, ale to cieszy się, że ludzie jednoczą. Cieszę się bardzo, że w tym roku ojcowie kapucyni do dołączyli do organizacji tego orszaku. To zawsze jest taka niepewność, czy to wyjdzie, jaka będzie pogoda, jaka będzie frekwencja i jaka będzie radość. Wydaje mi się, że można powiedzieć, że było super, że wszystkie te elementy i radość, i solidarność, i pokój nam towarzyszyły w czasie organizacji tego orszaku i przemarszu - zauważa ks. proboszcz Andrzej Godlewski z parafii Krzyża Świętego.

Reklama

Trudno nie odnieść wrażenia, że siła łomżyńskiego orszaku tkwi w jego naturalności i radosnym gwarze mieszkańców. Ten autentyczny, wspólnotowy klimat był tak silny, że momentami przemówienia polityków czy samorządowców na ołtarzu wydawały się po prostu zbędne. Gdyby mikrofony pozostały tego dnia wyłącznie w rękach kolędników i duszpasterzy, radosny przekaz święta wybrzmiałby jeszcze pełniej!

Dla tych, którym po marszu wciąż mało wspólnego świętowania, wieczór przygotowano z rozmachem. O 19:00 w kościele pw. Krzyża Świętego rusza koncert „Hej kolęda, kolęda”. Jeśli ktoś chce posłuchać profesjonalnego sopranu Doroty Wójcik czy barytonu Rafała Sogmana w akompaniamencie saksofonu i kornetu, to lepszej okazji nie będzie. Wstęp wolny, więc warto się wybrać, by domknąć ten dzień w dobrym nastroju.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości