W Łomży monitoring miejski to ponad 200 kamer obsługiwanych przez straż miejską. Są zainstalowane na głównych skrzyżowaniach, w parkach, na osiedlach, w rejonach szkół. Mieszkańców miasta obserwuje więc podobna liczba kamer, którą spotkamy w stolicy naszego województwa. Dzięki nagraniom udało się m.in. zatrzymać sprawców zniszczenia kładki przy ul. Wesołej czy szaletu miejskiego w parku Jana Pawła II.
W Białymstoku, w centrum, wewnątrz osiedli oraz na skrzyżowaniach ulic, zainstalowanych jest 238 kamer monitoringu (stan na początek sierpnia). Łomża może pochwalić się równie dobrym wynikiem.
- Na dzień dzisiejszy jest to nieco ponad 200 kamer. Ciężko mi podać dokładną liczbę, ponieważ dosłownie praktycznie każdego dnia kolejne kamery są dopinane do obsługiwanego przez nas systemu. System działa w ten sposób, że nie do wszystkich jeszcze fizycznie zamontowanych kamer na mieście mamy bezpośredni dostęp, tzn. te kamery funkcjonują na mieście i materiał jest nagrywany w pamięci wewnętrznej tych kamer. Nie jest do nas bezpośrednio przekazywany. W momencie wystąpienia jakiegoś zdarzenia, osoby obsługujące od strony technicznej ten system jadą, zgrywają z pamięci kamery i dopiero tutaj, na miejscu, u nas w biurze, jest przeglądane czy rzeczywiście coś się nagrało - mówi Paweł Żebrowski, komendant Straży Miejskiej w Łomży.
W naszym mieście operatorzy monitoringu pracują od poniedziałku do piątku w systemie dwuzmianowym. Na każdej zmianie obecnych jest 2 operatorów. Mają oni możliwość bezpośredniego kontaktu z dyżurnym policji oraz dyżurnym i patrolami straży miejskiej. W ponad 100 przypadkach, na wystąpienie policji, operatorzy przekazywali nagrania mające służyć za materiał dowodowy w prowadzonych przez policję sprawach.
W tym roku, dzięki monitoringowi, udało się ustalić sprawców kilkunastu czynów zabronionych (niekoniecznie przestępców). Najwięcej wykroczeń ujawnionych bezpośrednio przez operatorów monitoringu miejskiego dotyczy spożywania alkoholu w miejscu publicznym i zaśmiecania miejsc publicznych. Do tego dochodzą zniszczenia urządzeń użyteczności publicznej (kosze na śmieci, ławki), zniszczenia zieleni (parkowanie pojazdów lub zachowanie młodzieży) czy blokowanie ruchu drogowego przez pojazdy, które uległy uszkodzeniu. Operatorzy namierzają także uszkodzenia w infrastrukturze drogowej oraz lokalizują osoby leżące na chodnikach i ławkach. Jednym z miejsc, które dostarcza im sporo pracy, jest np. park Jana Pawła II.
- Duży wpływ na umieszczenie kamer ma prośba czy też potrzeba mieszkańców. Przede wszystkim chodzi o to, żeby mieszkańcy naszego miasta czuli się bezpiecznie. Korzystamy też oczywiście z ocen policji, gdzie te kamery byłyby wskazane. Wpływ na to mają informacje dotyczące występowania jakichś zjawisk: przekroczenia prawa czy porządku czy tego typu działań - podkreśla komendant Żebrowski.
Roczny koszt utrzymania monitoringu miejskiego wynosi około 300 tys. zł. W skład tych kosztów wchodzą m.in. wynagrodzenie obsługi, konserwacja monitoringu, opłaty za łącze internetowe i energię elektryczną. W planach jest także modernizacja łomżyńskiego monitoringu.