Ponad miesiąc temu pisaliśmy o stłuczonej szybie w prywatnym samochodzie prezydenta Mariusza Chrzanowskiego. Sprawą zajęła się policja, kwalifikując ten czyn jako przestępstwo. Okazało się jednak, że zapisu z monitoringu, jaki mógłby przyczynić się do wykrycia sprawcy nie ma. Prośba o jego udostepnienie z KMP w Łomży wpłynęła do SM Perspektywa zbyt późno.
Samochód prywatny prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego został zniszczony 13 lipca, gdy stał na parkingu obok bloku, w którym mieszka. Nieznany sprawca stłukł w nim przednią szybę, wgniótł maskę i uszkodził zderzak.
- Jestem przekonany, że to zdarzenie ma związek ze sprawowaną przeze mnie funkcją. W ostatnich tygodniach na forum internetowym bardzo często pojawiało się zdjęcie mojej osoby na tle prywatnego samochodu. Ta fotografia była powielana pod każdym atakującym mnie wpisem przez jednego z użytkowników – powiedział nam Chrzanowski miasta.
Sprawą zajęła się łomżyńska policja, która po dokładnych oględzinach auta zakwalifikowała ten czyn jako przestępstwo. Okazało się, że zapisu z monitoringu, jaki mógłby stanowić dowód w śledztwie, już nie ma.
Jak mówi prezes SM Perspektywa Leszek Konopka, pismo z prośbą o udostępnienie obrazu z kamery trafiło do niego 8 sierpnia, ale zostało napisane znacznie wcześniej, bo widnieje na nim data 16 lipca! Przyniósł je funkcjonariusz prowadzący śledztwo. Odczytanie zapisu było już niemożliwe.
- Gdyby trafiło do nas we właściwym terminie, obraz mógłby zostać odtworzony. Nasze kamery przechowują bowiem zapis około trzy tygodnie. Później się zerują i nagrywają od nowa – tłumaczy Leszek Konopka, prezes SM Perspektywa.
Postanowiliśmy zapytać o to, dlaczego aż tyle czasu potrzebowali policjanci, aby skierować pismo do spółdzielni. Na nasze pytanie z 30. sierpnia br. dziś uzyskaliśmy odpowiedź:
- Zastępca Komendanta Miejskiego Policji polecił wyjaśnić sytuację tego opóźnienia w drodze postępowania wyjaśniającego – przekazuje nam Urszula Brulińska z zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Łomży.