W ubiegłym tygodniu dziennikarze TVN zaalarmowali opinię publiczną faktem wizyty w białostockiej świetlicy Caritas Mikołaja, który na rękawie miał umieszczoną opaskę z symbolem ONR. Rozpętała się mała burza, pojawiły oświadczenia i listy otwarte. Tymczasem Łomża też ma swoją, mikołajkową "aferę"...
Wszystko zaczęło się od tego, że ONR na swoim Twitterze opublikował zdjęcie z wizyty "oznakowanego" Mikołaja w świetlicy Caritas Archidiecezji Białostockiej. Od działaczy tej organizacji szybko odcięli się przedstawiciele kościelnej instytucji, na co ostrym listem otwartym zareagowało kierownictwo Obozu Narodowo-Radykalnego.
Dwa dni później, na tym samym profilu prowadzonym przez ONR, pojawiło się kolejne zdjęcie. Opisane zostało: "A tak to wyglądało w Łomży. #ONR #Mikołajki".
Okazuje się, że w Mikołajki również w Łomży Mikołaj z ONR odwiedził dzieci na oddziale pediatrycznym łomżyńskiego szpitala. Również ten Mikołaj miał na rękawie opaskę z Falangą, podobnie jak towarzysząca mu śnieżynka. Jak dowiadujemy się w szpitalu, wizyta ta nie została zapowiedziana i nikt nie ubiegał się o zgodę na nią. Mikołaj jednak został na oddział wpuszczony przez jedną z pielęgniarek.
6 grudnia w szpitalu było prawdopodobnie, jak ustaliliśmy, trzech Mikołajów, z czego jedna wizyta była zapowiedziana i miała opiekuna ze strony dyrekcji placówki. Cjodzi o coroczną akcję studentów PWSIiP. Pozostałe dwie czyli Mikołaj z ONR oraz akcja kibiców ŁKS-u, jak twierdzi dyrekcja, nie były z nią uzgadniane. Zastępca dyrektora ds. pielęgniarstwa Joanna Chilińska jest wręcz zdziwiona, że w szpitalu był jakikolwiek inny Mikołaj niż ten z PWSIiP, którym osobiście się zajmowała.
Wszystkie osoby, z którymi rozmawialiśmy w szpitalu są zgodne. Nie ma nic złego w tym, że dzieci odwiedził Mikołaj, przyniósł im prezenty i na chwilę oderwał od szpitalnej rzeczywistości. Zgodne są jednak także co do tego, że taka wizyta powinna być uzgodniona z dyrekcją szpitala i nie powinny być w ten sposób propagowane jakiekolwiek poglądy polityczne. W tym przypadku stało się inaczej. Mikołaj z ONR nie uprzedził dyrekcji, a samą wizytę wykorzystał w celach wizerunkowych swojej organizacji, której poglądy nie są podzielane przez większość społeczeństwa.