Chociaż według zgłaszającej auto uderzyło w słup, zapaliło się, a w środku miał być kierowca, sytuacja zastana na miejscu przez strażaków wyglądała nieco inaczej. Pożar wybuchł około godz. 2:30 w Piątnicy, za rondem w kierunku Białegostoku.
Zgłoszenie o pożarze samochodu strażacy otrzymali o godz. 2:48. Na miejsce natychmiast wysłano zawodowców z JRG Łomża oraz ochotników z OSP Piątnica.
Jak przekazuje bryg. Grzegorz Wilczyński, zastępca komendanta miejskiego PSP w Łomży, na miejscu okazało się, że volkswagen faktycznie się pali, a płomienie wydobywały się na zewnątrz pojazdu. Samochód stał poza jezdnią.
W samochodzie nie było nikogo, zatem nie ma osób poszkodowanych. Działania strażaków były standardowe - zabezpieczono miejsce zdarzenia, oświetlono teren działań i podano prąd ciężkiej piany w celu ugaszenia pojazdu. Drzwi trzeba było otworzyć za pomocą łomu. W wyniku pożaru zniszczeniu uległa komora silnika, szyba, opony i przedział kierowcy.
W akcji, która trwała nieco ponad godzinę, brało udział kilkunastu strażaków zawodowych i ochotników. Informacji podanych przez zgłaszającą strażacy zweryfikować na bieżąco nie mogli - kobieta odjechała.