Mimo trudnej zimy i walki z podtopieniami ekipy budowlane osiągnęły właśnie kluczowy kamień milowy. W minioną sobotę, 18 kwietnia, na stacji kolejowej w Łomży zakończono montaż wszystkich rozjazdów dostarczonych w blokach. To symboliczny moment, który oznacza, że układ torowy stacji jest już niemal kompletny.
Za nami osiem miesięcy intensywnych prac, z czego blisko trzy stały pod znakiem wymuszonej przerwy. Generalny wykonawca, Grupa ZUE, musiał mierzyć się nie tylko z harmonogramem, ale przede wszystkim z wymagającymi warunkami atmosferycznymi i podtopieniami terenu, które tej wiosny nie oszczędzały budowniczych.
Sobotnia operacja była logistycznym majstersztykiem. Transport z kluczowymi elementami infrastruktury wjechał ze Śniadowa nowo wybudowaną linią nr 49. Jak podkreślają przedstawiciele wykonawcy, przejazd odbył się z „imponującą precyzją i spokojem”, choć droga do tego sukcesu była wyboista.
Prace montażowe nie ustały po zmroku. Najważniejsze działania realizowane były wieczorem oraz w nocy, przy świetle reflektorów, co pozwoliło na sprawne osadzenie potężnych konstrukcji w torowisku.
Sukces na stacji Łomża to efekt ogromnej determinacji zespołu. Wykonawca nie kryje, że inwestycja wymagała trudnych decyzji i częstych zmian planów wymuszonych przez naturę.
„Ten dzień to najlepszy dowód na to, że zgrany i zaangażowany zespół stanowi fundament sukcesu na każdym etapie budowy. Z całego serca dziękuję zespołowi oraz podwykonawcom za ogrom pracy i profesjonalizm” – czytamy w komunikacie Grupy ZUE podsumowującym sobotnie działania.
Zabudowa rozjazdów to „kręgosłup” każdej stacji – to dzięki nim pociągi mogą zmieniać tory i sprawnie manewrować. Zakończenie tego etapu prac na stacji w Łomży to ostatnia prosta przed zapowiadanym na 14 czerwca wielkim otwarciem linii.
Przypomnijmy, że już za niespełna dwa miesiące na te tory wjadą pierwsze regularne pociągi pasażerskie, łączące Łomżę z Białymstokiem, Ostrołęką i Olsztynem. Po nocnych sukcesach budowniczych ten termin wydaje się dziś bardziej pewny niż kiedykolwiek.