Tuż przed piętnastą na skrzyżowaniu Nowogrodzkiej i Browarnej zrobiło się gorąco – i to dosłownie. Strażacy dostali zgłoszenie o pożarze w 2 halach produkcyjnych.
Na miejsce zjechało dziewięć zastępów straży pożarnej. Wozy na sygnale, rozciągnięte węże i szybka próba opanowania żywiołu – ratownikom udało się zdusić ogień, zanim ten na dobre „rozgościł się” w konstrukcjach hal.
- Pożar kotłowni znajdującej się pomiędzy dwoma halami. Występuje duże zadymienie. Ogień przedostał się do dwóch hal, w których składowano drewno oraz konstrukcje metalowe - informuje KM PSP w Łomży.

fot. PSP Łomża
Obecnie największym problemem jest gęste zadymienie. Strażacy pracują wewnątrz w maskach, próbując przewietrzyć obiekty. Jak przyznaje dyżurny łomżyńskich strażaków, na ten moment trudno powiedzieć cokolwiek o stratach czy bezpośredniej przyczynie wybuchu ognia. W środku jest po prostu zbyt siwo, by biegli mogli zacząć swoją pracę.
Na Nowogrodzkiej wciąż jest sporo służb. Oprócz strażaków pracują policjanci, którzy zabezpieczają teren, oraz pogotowie energetyczne – prąd w rejonie hal musiał zostać odcięty. Najważniejsza informacja na teraz? Brak doniesień o rannych. Wygląda na to, że skończyło się na strachu i stratach materialnych.
Akcja dogaszania i oddymiania potrwa pewnie jeszcze kilka godzin.