Dożywotniego pozbawienia wolności dla wszystkich pięciorga oskarżonych o zabójstwo byłego wiceprezydenta Łomży Krzysztofa Choińskiego zażądali na sali rozpraw oskarżyciele. Prokurator Janusz Sobieski mówił o wymierzeniu dożywotniego pozbawienia wolności Grzegorzowi O., Marcinowi S., Andrzejowi K. i Sławomirowi C. Dla Grzegorza B. zażądał 25 lat więzienia. Wniosek o podwyższenie kary także dla ostatniego z oskarżonych, złożył pełnomocnik rodziny zamordowanego wiceprezydenta.
- W mojej ocenie materiał dowodowy zebrany w toku postępowania wystarczy, by dziś zapadł wyrok skazujący. Dokumentacja jest bardzo bogata, niemal minuta po minucie pozwala odtworzyć te bestialskie morderstwo. (...) "Leżący manekin"- tak jeden z przesłuchiwanych świadków określił ciało pana Choińskiego, kiedy je dostrzegł na łące w Rybnie. Sądził, że to "manekin". To dowodzi, jaki stosunek do życia drugiego człowieka mieli oskarżeni- mówił prokurator Janusz Sobieski, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Łomży.
Dowodząc szczególnego okrucieństwa popełnionej zbrodni, prokurator zażądał czterokrotnego wyroku najwyższego- dożywotniego pozbawienia wolności dla Grzegorza O., Sławomira C., Andrzeja K. i Marcina S., zaznaczając, że oskarżeni będą mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie nie wcześniej, niż po upływie 30- 35 lat.
Dla Grzegorza B., który prawdopodobnie nie bił Krzysztofa Choińskiego, ale był kierowcą, który podwiózł pozostałych sprawców do bankomatu przy ul. Dwornej, skąd mężczyźni próbowali wypłacić pieniądze zgromadzone na koncie wiceprezydenta, a potem zawiózł żyjącego jeszcze Choińskiego do Rybna, gdzie ten został porzucony, prokurator Sobieski zażądał 25 lat pozbawienia wolności.
Wniosek o podwyższenie kary złożyła pełnomocnik rodziny wiceprezydenta, występującej w charakterze oskarżycieli posiłkowych.
- Grzegorz B., jako jedyny trzeźwy, miał szansę realnej oceny sytuacji. On mógł sprawić, że pan Choiński jeszcze by żył, a on sam byłby dziś bohaterem, nie oskarżonym. Mógł zadzwonić na policję, na pogotowie- przytaczała mecenas i zażądała ukarania Grzegorza B. dożywotnim pozbawieniem wolności.
Obrońcy oskarżonych starali się dowieść, że mężczyźni nie działali z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia. Apelowali o mniejszy wyrok.
Sami oskarżeni przed sądem nie mieli wiele do powiedzenia. Grzegorz O. przychylił się do wniosku broniącej go mecenas, Sławomir C. poprosił o sprawiedliwy wyrok, Marcin S. nie miał próśb do sądu. Andrzej K. przyznał, że należy mu się dożywocie i o nie poprosił. Grzegorz B. apelował o wyrok "sprawiedliwy i łagodny", dodając, że przeprasza rodzinę Krzysztofa Choińskiego.
Sąd pod przewodnictwem sędziego Stanisława Guziejko wyrok wyda o godz. 14.00.