Historia Mirosława Wawrzyniaka, kierowcy, który po awarii busa utknął na kilka dni w Łomży, poruszyła tysiące internautów. Po porannej publikacji rozdzwoniły się telefony, na naszą skrzynkę e-mailowa przyszły też listy od ludzi z całej Polski, którzy chcieli pomóc mężczyźnie w powrocie do domu. Pan Mirosław ma już zapewniony transport- jutro rano z Łomży do Gdańska pojedzie autobusem PKS. Prezes łomżyńskiego PKS Adam Wykowski zapewnił mężczyźnie kolejny nocleg, wyżywienie i bilet autobusowy.
Mirosław Wawrzyniak w Łomży tkwi od wtorkowej nocy. Mężczyzna, zatrudniony w jednej z firm spedycyjnych z Miastka, pokonywał dostawczym busem trasę Niemcy- Litwa. Kilka kilometrów za Łomżą zepsuł mu się samochód. Firma, dla której kierowca przewoził towar, odmówiła przelania pieniędzy na naprawę auta. Zleciła mężczyźnie czekanie, aż do Łomży dotrze drugi kierowca i na holu przetransportują zepsuty samochód na Pomorze. Na kierowcę pan Mirosław czekał blisko trzy doby- na mrozie, w nieogrzewanym samochodzie, bez środków do życia (więcej przeczytasz tu: http://www.mylomza.pl/home/lomza/item/3577-firma.html).
O losie mężczyzny poinformowała nas wczoraj wieczorem jego żona, prosząc o ratunek dla męża. Kobieta bała się, że mąż nie przeżyje nocy na kilkunastostopniowym mrozie.
W pomoc mężczyźnie jako pierwszy włączył się Adam Wykowski, prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Łomży, który mimo późnej, wieczornej pory odebrał od nas telefon i zaproponował panu Mirosławowi nocleg w hostelu PKS.
Dziś rano, po naszej publikacji, rozdzwoniły się telefony. Pomoc panu Mirosławowi w dotarciu do domu zaoferowało m.in. Stowarzyszenie Wspierania Edukacji i Rynku Pracy w Łomży. Mieszkańcy miasta kontaktowali się nami, chcąc przekazać mężczyźnie pieniądze na przeżycie. Zadzwonił nawet czytelnik z Krakowa, który poinformował, że jeszcze dziś może wyjechać z domu po to, by odebrać kierowcę w Łomży i odwieźć go do domu.
Ogromnym gestem wykazał się też prezes PKS Adam Wykowski. Wykupił mężczyźnie wyżywienie w bazie PKS, udostępnił pokój na kolejną, nadchodzącą noc i zapewnił bilet do Gdańska. Jutro rano mężczyzna wyruszy autobusem PKS do domu.
Sprawą poszkodowanego kierowcy zainteresowały się też ogólnopolskie media. W dalszym ciągu jednak do odpowiedzialności za swojego kierowcę nie poczuwa się firma, dla której pan Mirosław pracuje.
- W tej chwili firma straszy, że oskarży mnie o kradzież samochodu. Sprawę zgłosiłem na policję- mówił w popołudniowej rozmowie z nami pan Wawrzyniak.