Reklama

Parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej na spotkaniu z mieszkańcami Łomży [FOTO]

24/11/2016 06:04

Parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej: były minister sprawiedliwości Borys Budka, była minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska oraz posłowie Sławomir Nitras i Wojciech Wilk przyjechali wczoraj na spotkanie z mieszkańcami Łomży. Z racji obecności dwójki byłych ministrów spotkanie w dużej części poświęcone zostało zmianom wprowadzanym przez PiS w wymiarze sprawiedliwości i systemie edukacji.

Jak twierdził poseł Borys Budka, Prawo i Sprawiedliwość podporządkowało sobie prokuratury, a w dalszej kolejności zmierza do podporządkowania sądów.

- Czekają nas gorsze rzeczy. Będą próbowali położyć łapę, tak jak położyli na prokuraturze, to na sądownictwie. Dlatego, że oni nie znoszą, organicznie nie znoszą tego, że nie mają na coś wpływu. Chcieliby, żeby sędziowie byli nominantami partyjnymi. Chcieliby, żeby Trybunał Konstytucyjny nie mógł zablokować na przykład wyrzucania sędziów z pracy, bo nie są po linii, albo tego typu zmian - mówił były minister sprawiedliwości w rządzie premier Ewy Kopacz.

Reklama

Budka tłumaczył też, że PiS chce zmienić Ordynację Wyborczą bo obawia się, że "ta dobra zmiana nie przetrwa w warunkach wyborczych i dlatego jest ten problem z Trybunałem".

- O ile jeszcze nie dotyka to tak bardzo poszczególnych obywateli, o tyle to wkrótce może dotknąć. Dlatego, że niezależne sądownictwo to jest gwarancja, że politycy nie będą pisać wyroków sądowych. To jest gwarancja, że wybory wszelkiego typu będą odbywały się o konstytucyjne zasady - tłumaczył Budka.

Trzecią rzeczą, którą wymienił był "atak na samorząd".

Reklama

- To też może być przygotowane po to, żeby np. nie przeprowadzić wyborów bezpośrednich wójtów, burmistrzów, prezydentów tylko żeby zrobić tę ordynację np. taką, że to rada wybiera, a blokuje mniejszość i można wówczas np. wskazać komisarza - zauważył poseł.

Joanna Kluzik-Rostkowska, jako była minister edukacji narodowej w rządzie Ewy Kopacz, skupiła się głównie na reformie edukacji wprowadzanej przez Prawo i Sprawiedliwość, nie pozostawiając na niej suchej nitki.

- Rząd bardzo stara się tak pracować, żeby całą odpowiedzialność za to, co się wydarzy, zrzucić na samorządy. Jedyna dobra wiadomość w tych czasach jest taka, że w Łomży PiS będzie musiał zjeść tę żabę w całości - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

Reklama

Była minister mówiła, że nie ma żadnych wątpliwości, że to, co PiS nazywa "dobrą zmianą" czy też reformą, a co de facto jest dewastacją edukacji jest oparte na sentymencie elektoratu tej partii, który uważa, że kiedy w Polsce była ośmioklasowa szkoła podstawowa, to było dobrze i zmiana tego systemu w 1999 roku była niepotrzebna.

- Samo założenie jest fałszywe, bo PiS mówi tak: musimy zlikwidować gimnazja, bo one się nie sprawdziły. Otóż to jest fałsz, to jest kłamstwo. W roku 2000 były przeprowadzane badania kompetencji 15-latków. W roku 2000 polskie 15-latki, w zależności od tego czy badane były kompetencje matematyczne, przyrodnicze czy umiejętność czytania i pisania ze zrozumieniem, byliśmy pomiędzy 22. a 28. miejscem w Europie. Znacznie poniżej średniej europejskiej. 12 lat później, w roku 2012, znaleźliśmy się na miejscu czwartym. Przeskoczyliśmy większość krajów Europy. W tej chwili jesteśmy na 11. miejscu w świecie więc naprawdę mamy się czym chwalić - podkreślała była minister dodając, że 15-latki, które podlegały badaniu, to właśnie 15-latki gimnazjalne.

Reklama

Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiedziała, że konsekwencje reformy edukacji będą bardzo poważne, co wielu rodziców odczuje w marcu-kwietniu dlatego, że po likwidacji gimnazjów, z których część zamieni się w szkoły podstawowe, zmieni się też rejonizacja.

- Dzisiaj dziecko, które za chwilę pójdzie do pierwszej klasy jest szczęśliwe, bo w swoim obwodzie ma najlepszą podstawówkę w mieście. Tylko że w marcu, kiedy samorządy będą musiały zdecydować jak te nowe obwody będą wyglądać, nagle się okaże, że nie, że dziecko wcale nie pójdzie do tej najlepszej szkoły, bo się zmienił obwód i pójdzie do tej szkoły obok, do które wcale nie bardzo chciałby rodzic to dziecko posłać - tłumaczyła Kluzik-Rostkowska i podkreślała, że problem ten dotknie też obecnych uczniów klas szóstych, których część zostanie "rozproszona" po innych szkołach, bo szkoły, które mają wielu uczniów i pracują na dwie zmiany nie będą w stanie "wchłonąć" dodatkowego rocznika.

Reklama

Była minister tłumaczyła też jaki jeszcze problem czeka obecnych szóstoklasistów w roku 2019.

- W roku 2019, tutaj się uśmiecham, bo będzie to rok wyborczy, dwa roczniki dzieci spotkają się na poziomie ponadgimnazjalnym. Dzisiaj są dzieci w pierwszej klasie gimnazjum. Skończą gimnazjum w czerwcu roku 2019. Ale te dzieci, które dzisiaj są w klasie szóstej, będą w ósmej klasie w roku szkolnym 2018/19. To spowoduje sytuację, że nie 350 tys. dzieci ale 700 tys. dzieci stanie u progu szkół ponadgimnazjalnych. Co to znaczy? To znaczy, że do dobrego liceum czy do dobrego technikum będzie się dostać bardzo trudno. Oczywiście, jedni będą szli trzyletnim liceum, a inni czteroletnim, ale te licea też mają określoną pojemność. Budynki są jakie są. W związku z tym, jeżeli dzisiaj macie dobrą szkołę i jest do niej trzech chętnych (na jedno miejsce - red.), to będzie sześciu - wyjaśniała poseł PO, która zwróciła uwagę na jeszcze jedno niedopatrzenie, które polega na tym, że jeżeli w 2019 roku jakiemuś uczniowi trzeciej klasy gimnazjum "powinie się noga" czy zdarzy się coś, co mu uniemożliwi ukończenie gimnazjum, to nie będzie on mógł powtarzać roku z klasą niższą, bo jej nie będzie. Taki uczeń będzie musiał wrócić do podstawówki, co spowoduje, że będzie miał dwa świadectwa ukończenia szkoły podstawowej.

Reklama

Była minister edukacji wytłumaczyła też jaki problem będzie z brakiem nowej podstawy programowej dla wszystkich klas. Jak twierdziła, obecnie "na szybko" tworzone są podstawy programowe dla klasy siódmej z pominięciem pozostałych, które mają powstać później. Kluzik-Rostowska porównała to do rozpoczynania budowy domu od trzeciego piętra mając nadzieję, że "kiedyś tam się zbuduje pierwsze i drugie i chyba się to wszystko jakoś poukłada".

Parlamentarzyści PO odwiedzili wczoraj nie tylko Łomżę. Dokładnie o tej samej godzinie rozpoczęły się podobne spotkania pod hasłem "Spotkania programowe Polska Obywatelska 2.0" w wielu innych miastach województwa podlaskiego, m.in. w Białymstoku, Suwałkach, Augustowie czy Zambrowie.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości