Czterech pijanych kierowców zatrzymali policjanci z łomżyńskiej drogówki podczas minionego weekendu. Rekordowy wynik wydmuchał 58-latek zatrzymany na ul. Ks. Janusza. We krwi miał ponad dwa promile alkoholu. Ciętą ripostą wobec funkcjonariuszy wykazał się zaś 54-letni traktorzysta, który zapytany o dokumenty miał odpowiedzieć: Przecież sami zabraliście je dwa lata temu...
58-latek kierujący oplem zatrzymany został na ul. Ks. Janusza w sobotę po południu. Mimo dość wczesnej pory (ledwie minęła godz. 14.00), mężczyzna miał we krwi już 2,3 promila alkoholu. Za kierownicę opla już nie wsiadł.
Pełnego buty traktorzystę policjanci zatrzymali zaś na drodze między Nowymi Kupiskami a Mątwicą. 54-latek kierował ciągnikiem marki ursus. Policyjny alkomat wykazał u niego 0,8 promila alkoholu. Oprócz tego okazało się, że przyczepa ciągnika nie została zarejestrowana- po drodze jechała bez odpowiednich tablic. Sam kierowca nie miał zaś przy sobie żadnych dokumentów.
- Na pytanie policjantów, gdzie ma dokumenty, odparł: Jak to? Przecież dwa lata temu sami mi je zabraliście!- relacjonuje Urszula Brulińska z zespołu prasowego miejskiej policji.
W efekcie, 54-latek będzie odpowiadał za przestępstwo jazdy po alkoholu i dwa wykroczenia: jazdą z przyczepą niedopuszczoną do ruchu i bez dokumentów.
W ciągu weekendu policjanci zatrzymali też 37-latka z 0,7 promila w organizmie (on także nie miał przy sobie dokumentów) i 24-latka z Nowogrodu, który prowadził auto, mając we krwi jeden promil alkoholu.