To miała być zwykła sobotnia przejażdżka, a skończyła się wezwaniem lawety, wnioskiem do sądu i widmem odsiadki. Policjanci z Posterunku Policji w Wiźnie przerwali skrajnie niebezpieczną podróż matki i syna. Jak się okazało, oboje mieli we krwi zdecydowanie za dużo promili, by w ogóle myśleć o wsiadaniu do samochodu.
W minioną sobotę, chwilę po godzinie 14:00, mundurowi z Wizny zauważyli na drodze Volkswagena. Pojazd oraz siedzący za kierownicą mężczyzna od razu przykuli uwagę funkcjonariuszy – znali ich doskonale z wcześniejszych interwencji.
Policjanci mieli uzasadnione podejrzenia, że 40-latek nie posiada uprawnień do kierowania. Postanowili zatrzymać auto do kontroli. Intuicja ich nie zawiodła.
Szybko wyszło na jaw, że mężczyzna stracił prawo jazdy już wcześniej – również za jazdę „na podwójnym gazie”. Wygląda jednak na to, że przeszłość niczego go nie nauczyła.
Badanie alkomatem wykazało u 40-latka ponad 2,7 promila alkoholu w organizmie.
Najbardziej zaskakujący był jednak fakt, kto siedział na fotelu pasażera. Podróżowała tam 61-letnia matka kierowcy, która jest jednocześnie właścicielką Volkswagena. Kobieta nie miała problemów z tym, by oddać kluczyki pijanemu synowi bez uprawnień. Powód? Sama również była nietrzeźwa – badanie wykazało u niej ponad promil alkoholu.
Nieodpowiedzialny duet nie pojechał już dalej. Samochód został odholowany na parking, a matka i syn trafili pod opiekę trzeźwych członków rodziny. Na tym jednak sprawa się nie kończy: 40-letni kierowca odpowie przed sądem za jazdę w stanie nietrzeźwości (za co grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności) oraz za wykroczenie polegające na prowadzeniu pojazdu bez wymaganych uprawnień. 61-letnia matka usłyszy zarzuty za udostępnienie pojazdu osobie święcie wiedzącej, że nie ma do tego uprawnień i znajduje się pod wpływem alkoholu.