- W nawiązaniu do materiału o obywatelskich koszach na śmieci chciałbym napisać, że dzięki Państwa interwencji worki z kosza są zabierane! - poinformował nas Pan Mirosław z Tarnowa, który w połowie marca zwrócił się do naszej redakcji z prośbą o nagłośnienie problemu śmieci, z którym zmagał się w pojedynkę.
O Panu Mirosławie i jego inicjatywie obywatelskich koszy na śmieci w Tarnowie gm. Miastkowo pisaliśmy 14 marca w artykule Kto chciałby mieszkać na wysypisku śmieci? Nasz Czytelnik walczył z problemem zaśmiecania okolicy przez dwa lata. Własnoręcznie wykonał i ustawił kosze na śmieci, które również własnoręcznie musiał opróżniać. Po naszej publikacji zajęły się tym gminne służby komunalne.
- Nie chciałem informować Państwa o tym wcześniej, bo nie byłem pewny czy opróżnienie kosza przez służby komunalne to jednorazowa reakcja na artykuł czy działanie wpisane na stałe. Postanowiłem podjąć próbę w której poczekałem dwa tygodnie na to co będzie się działo. Śmieciarka ponownie zatrzymała się przy koszu i zabrała zawartość. Czyli do zmiany przepisów nie trzeba było wiele - pisze Pan Mirosław w mailu przesłanym do naszej redakcji
Jak podkreśla Czytelnik, pomimo niepochlebnych opinii niektórych konserwatywnych mieszkańców miejscowości, nieporównywalnie poprawił się stan środowiska w otoczeniu. Już nikt nie musi pełnić roli "administratora" koszy na śmieci, zajmują się tym odpowiednie służby.
Jak widać sprawę, z którą mieszkaniec zmagał się od dwóch lat dało się załatwić jedną decyzją administracyjną podjętą przez nowego wójta. Czy naprawdę niezbędne było jej nagłośnienie w mediach, by tak się stało? Widocznie inaczej się nie dało. Jeżeli macie jakiś problem w swoim otoczeniu - piszcie. Postaramy się pomóc. Sprawy trudne załatwiamy od ręki, a na "niemożliwe" potrzebujemy trochę czasu. Najważniejszy jednak jest efekt.